Latus

Full Version: Karczma "Pod Srebrnołuskim Wężem"
You're currently viewing a stripped down version of our content. View the full version with proper formatting.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26
Zamknąwszy notes zwróciłem się do kompanów. - Czy jesteście gotowi do drogi, jak tak to szkoda dnia.
-Jesteśmy i szkoda nam śliny, więc jak? Idziemy?
Dziwne, przed momentem ja zadałem to pytanie. Po chwili odpowiedziałem z lekką irytacją:
-Ja jestem gotów. Możemy ruszać.-
- To ruszajmy - to mówiąc uśmiechnąłem się szeroko
-To ruszajmy - powiedziałem rozdrażnionym głosem. Ruszyłem do drzwi karczmy.
Ruszyłem za Garetem do drzwi i przy okazji zapytałem Khaza:
-W którą stronę się kierujemy?-
Podążyłem za resztą, a na pytanie Ilsida odpowiedziałem milczeniem wyciągając przy tym notes w poszukiwanie zapisku o położeniu.
Morled odnalazł w notatniku dość dokładne wskazówki, toteż wszyscy ruszyliście do zachodniej bramy i dalej na szlak prowadzący do Titanium.

Dalej

Marvil

Karczma także była taka jak zawsze - hałas, dym i zapach potraw. Klijentów było coraz mniej, ze względu na późną porę. Nikt tutaj nie chciał wracać do domu po nocy w obawie przed napadem, dlatego po zachodzie słońca zostawali tutaj jedynie najbardziej pijani.
Podszedłem spokojnym krokiem do szynkwasu i zagadnąłem karczmarza.
- Witaj panie. Jako karczmarz w tym miłym przybytku zapewne wiesz co nieco co tu się dzieje? Może słyszałeś o jakiejś małej robocie dla sprytnego łucznika?
-W okolicy Midon nie ma dużych kompleksów leśnych, więc myśliwi mają problem ze znalezieniem roboty. Ale doszły mnie słuchy, że w nocy z jeziora (Środkowego oczywiście) po stronie zachodniej wychodzi jaka poczwara i atakuje podróżnych. Jeżeli przyniesiesz tu jej truchło zapłacę 50 sztuk złota.
- Zobaczę co da się zrobić. Czy możesz mi powiedzieć coś więcej o tej poczwarze? Czy już ją ktoś próbował ubić?
Poczekam jeszcze trochę, aż zapadnie zmierzch i wyruszę zapolować na tego stwora.
-Ponoć ni to ryba, ni człowiek. Ubić ją próbowało już trzech, żaden z nich nie wrócił. Jednak każdy z nich władał mieczem... Może tobie uda się coś wskórać z odległości.
Nie ma zysku bez ryzyka.
- To niebawem ruszam, za parę godzin możesz się mnie tu spodziewać.
Zapaliłem jeszcze moją fajkę co by się zrelaksować przed polowaniem, po czym wyszedłem z karczmy i ruszyłem w kierunku wskazanym przez karczmarza. Gdy dojdę na miejsce zamierzam ukryć się w jakichś krzakach i zaczekać na tą poczwarę.
Twoje zamierzenia zakończyły się powodzeniem, bez problemu wydostałeś się z miasta. Słońce już prawie zaszło.

Dalej

Marvil

Kiedy wszedłeś do karczmy gospodarz zza kontuaru od razu chciał spytać co z zadaniem, jednak zobaczywszy wchodzącego za tobą Laruisa, który omiótł go zimnym spojrzeniem zamknął usta i zaczął nerwowo czyścić szynkwas szmatą, nie patrząc w waszą stronę.
- Gorący posiłek, dla mnie i mojego towarzysza. Biegiem! - warknąłem na karczmarza, zły za to że usiłował mnie wykorzystać.
Podszedłem do jakiegoś wolnego stolika i rozsiadłem się wygodnie. Od razu wyciągnąłem fajkę by zapalić.
- Przykro mi z tego co cię spotkało - zwróciłem się do Laruisa. - Przyznam szczerze, że sam nie wiem co myśleć o tej wyprawie na smoka, najlepiej jak poczekamy na moich towarzyszy i z nimi wszystko przedyskutujemy. Wiem, że jedna rzecz już was łączy. Oni też przeżyli atak smoka, a całe ich rodziny zostały zamordowane.
Rozsmakowywałem się fajkowym zielem czekając na posiłek.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26
Reference URL's