Latus

Full Version: Karczma "Pod Srebrnołuskim Wężem"
You're currently viewing a stripped down version of our content. View the full version with proper formatting.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26
Karczmarz patrzył na ciebie nieco podejrzliwie, jednak nic nie powiedział.

Dalej

Garet Jax

Gdy karczmarz znów cię ujrzał, nie powstrzymał się od komentarza:
-Za czym tak biegasz, Garet, za dziewką jaką? - zaśmiał się.
-A żeby tylko... -odpowiedziałem.
-Na razie muszę zająć się tą skrzynką. W razie czego, jakby mnie jakaś klątwa trafiła albo co to usilnie proszę o pomoc przyjacielu, dobrze?
Usiadłem przy stoliku rozwierając wieko szkatułki.
Zainteresowany karczmarz stanął za tobą, zaglądając ci przez ramię. W szkatułce znajdował się zwitek papieru przewiązany błękitną wstążką.
Rozmyślnie powoli wyciągnąłem rulon rozwijając jeszcze wolniej niebieską wstążkę.
Kiedy w końcu rozwinąłeś papier, ujrzałeś niewielką mapę z zaznaczonym na niej punktem.
-Tożto mapa latusa! - usłyszałeś za sobą. - Też mi skarb ci się trafił! - karczmarz zaśmiał się i wrócił do swoich zajęć.
-Ciekawe... -zamruczałem zaintrygowany. Zbadałem ją dokładnie, po czym zacząłem ją studiować.
W mapie nie było nic szczególnego, oprócz jednego punktu, który wskazywała. Mimo swych rozmiarów, była dość dokładna, a obszar moczarów ukazywała w powiększeniu. Tam też, znajdował się oznaczony punkt.
Uśmiechnąłem się szeroko. Czeka nas wielka, epicka, pełna niebezpieczeństw i błota, gromadna przygoda. Na bagna to teraz już muszę zebrać drużynę. Z tego co pamiętam karczmarz marzy o powrocie do życia w podróży. W mieście też powinienem znaleźć śmiałków, a raczej mięso armatnie. Schowałem mapę do torby i podszedłem do karczmarza.
-Przyjacielu. To co znalazłem to mapa.. czegoś. Nie wiem jeszcze czego, ale wrodzona ciekawość każe mi wyruszyć by sprawdzić co to jest. A jak dobrze pamiętam ty już od kilku lat sposobisz się na wyprawę. Mam propozycję: ruszymy razem. Co ty na to?
-Gdybyś tylko spytał ze trzy lata temu! - odparł karczmarz. - Wyruszyłbym z tobą tak, jak stoję! Ale teraz... mam żonę, dzieci. Nie zostawię rodziny. We mnie przyjacielu, już nie znajdziesz kompana w podróży. - w jego głosie dosłyszałeś pewną melancholię. - A tak właściwie, to skąd masz tę mapę?
Z niechęcią rozejrzałem się po karczmie. Nie znajdzie się drugi taki wojownik jak jego przyjaciel. W Midon ogólnie też nie znajdzie się towarzysza podróży. Westchnąłem ciężko.
-Można powiedzieć, że człowiek, który ją posiadał już jej nie potrzebuje. Szkoda. Wielka szkoda, że obowiązek nie pozwala ci dotrzymać mi towarzystwa. Czy pamiętasz jak kiedyś ubiliśmy tego dziwnego stwora w okolicach Hausken? Ech... Wiesz może gdzie mogę znaleźć jakiego kompana? I czy jest w okolicy jaka robota dla wojownika?
-O kompana w Midon najłatwiej, jednak między nami mówiąc - rzadko trafia się ktoś wart uwagi. Musisz znaleźć kogoś, kto od samego początku wyda ci się odpowiedni, w tym ci nie pomogę.
Nikogo, kto przykułby twą uwagę w karczmie nie znalazłeś. Ot kilku chudzielców z mieczami.
-Jeżeli zamierzasz poczekać na jakiegoś wędrowca zawsze możesz zająć się czymś niewielkim, jak schwytanie żywcem dziwnego stwora panoszącego się w okolicach Revillo, moim zdaniem to dekan.
Zamyśliłem się na chwilkę. Cóż, trzeba czekać... A dekani nie są zbyt zwinni i przez to można je łatwo pokonywać... Rozejrzałem się znowu po karczmie.
-A znasz może jakie szczegóły dotyczące tego dekana? I czy wiesz ile za niego płacą?
Nagle coś mi się przypomniało. Przypomniała mi się ta sprawa z napadami w Midon.
-A i czy nadal szaleją w mieście ci rabusie, o których mi wspominałeś przed moim wyjazdem?
W czasie waszej rozmowy do karczmy weszło kilka osób, dwie ją opuściły. Wciąż nie widziałeś tu sprawnego wojownika, na maga też nikt nie wyglądał, choć pozory mogły mylić.
-O tym potworze właśnie nic nie wiadomo, w tym problem. Nawet nie wiadomo czy to dekan, choć moim zdaniem na pewno. Jak mi przyniesiesz kawał jego truchła to zapłacę ci 85 sztuk złota. To chyba niezła cena jak za zwykłego dekana, z którym rozprawisz się bez problemu? - karczmarz zaśmiał się. - Co do zbójów, zajął się tym inny wojownik, prawdopodobnie już go nie ma w Midon. Zadania w tym mieście są wykonywane dość szybko.
-To dobrze... -powiedziałem roztargniony. Westchnąłem. Wyciągnąłem szkatułkę sprawdzając na oko ile bym dostał za nią.
-Powiedz mi przyjacielu gdzie widzianą tą bestię... -wyciągnąłem mapę, pióro i atrament zamierzając drobno zaznaczyć ten odcinek na mapie i dopisać, że tam znajdę tego potwora.
Trzymałeś zwykłą, starą szkatułkę, bez żadnych zdobień. Jej wartość oceniłeś na jakieś 10 sztuk złota.
-Bestia zaatakowała jakiegoś podróżnika nocą, na moście Hardussa.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26
Reference URL's