Latus

Full Version: Karczma "Pod Żelazną Ręką"
You're currently viewing a stripped down version of our content. View the full version with proper formatting.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
*Oparty o framugę wpłynął do karczmy niesiony wonią alkoholu udarzającą w niego niczym w żagiel.*
- Jak w domu... *uśmiechnął się* Ale syf. Piwa mi trza.
*Podążając tropem węża doszedł do wolnego miejsca przy ławie, ściągnął kapelusz, zakasał płaszcz i rozwalił się zajmując miejsce.*
- Piwa! Znużonego podróżnika złapało pragnienie! *Rozgląda się za dziewkami roznoszącymi kufle, przy okazji rozgląda się po całej karczmie szukając swym wzrokiem czegoś interesującego.* Szybciej z tym piwem, bo dziewki brzydną. *macając się po kieszeniach* Jeszcze mnie nie okradli?! Banda tanich złodziejaszków.
Uśmiechnęła się do karczmarza łapiąc kluczyk.
- Dzięki. A teraz pędź, bo ten koleś jest trochę... nadpobudliwy - powiedziała do niego cicho. Opierając się o szynk zerknęła przez ramię na mężczyznę, uśmiechając się do niego.
Mirabelle:

- Zaraz Luiza się nim zajmie. - odparł karczmarz i posłał szybko jedną z kelnerek do stolika nowego klienta. Ta podchodziła do niego niechętnie, kiedy jednak znalazła się przed nim na jej twarzy pojawił się uśmiech. Karczmarz patrzył w stronę tego stolika z zainteresowaniem.

Niziur:

Zanim podeszła do ciebie pracująca tu dziewczyna, naliczyłeś trzy inne roznoszące kufle i strawy do różnych stolików. Wszystkie były ładne, a przynajmniej niebrzydkie. Jedna została zaczepiona przez pijanego mężczyznę, obróciła się w jego kierunku i...
- Kufel piwa? Jasnego, czy ciemnego? Ma być schłodzone? - przed tobą, zasłaniając ci sytuację, stała niewysoka blondynka o niebieskich oczach. Jej loki opadały delikatnie na średnich rozmiarów piersi. Ubrana była w podobną suknię, jak pozostałe kelnerki, bardzo prostą, bez zbędnych ozdób. Byłaby ładna, gdyby jej twarzy nie szpeciła pokaźna blizna przecinająca prawy policzek. Uśmiechała się do ciebie.
*Wyszczerzył się w perlistym uśmiechu*
- Zimne jak jasna cholera naturalnie, a jasne jak twoje piękne loki dziewczyno! Ależ blizna! Chłop cie bił, czy z konia spadłaś... na szafkę nocną?!
*Obejrzał ją od stóp do głów... a potem zostawiając dwie średnich rozmiarów głowy spojrzał jej w oczy -już bez żadnych aluzji - i mrugnął z zaciętym uśmiechem*
- Może się spiłem, lecz dziwi mnie, że na mieście głucho o urodzie barmanek Spod Żelaznej Ręki. Jak myślisz niebieskooka? Że mnie język nie odpadnie. Cholera, żadnej sakiewki?
Twoja sakwa z pieniędzmi była wciąż przy tobie, nawet całkiem blisko bo przy sercu - z tego powodu dopiero teraz ją wymacałeś. Kobieta odparła wesoło:
- Dziwny jest ten świat, także do karczmy nie dotarła wieść o zbliżającym się szarmanckim kłamcy. - także mrugnęła, po czym lekko kołysząc biodrami odeszła za kontuar zapewniając, że zaraz przyniesie piwo.
(Chodziło mi raczej, czy dziewczyna nie ma sakiewki)

*Zostawił na twarzy maskę perlistego uśmiechu, gdy dziewczyna odchodziła pokiwał głową i sparodiował...*
- Szarmanckim kłamcy. Szarmanckim - dobre.
*Zaczął bawić się kapeluszem czekając na piwo, nieco się przygarbił i spojrzał w górę - na sufit* Żadnych spadających płonących belek dzisiaj?
*Z ciekawości zerknął w kierunku stołu, gdzie zanim ten widok zasłoniła mu dziewczyna, rozgrywała się zabawna scenka*
Oglądając przez ramię całą scenę poszła za kontuar razem z ową kelnerką.
- Dawaj mi to piwo, ja mu zaniosę - powiedziała do niej przez zaciśnięte zęby - i nawet nie myśl sobie, że to dlatego, że mi się podoba. To tylko sprawy biznesowe.

Bogowie... co za idiotka, ona myśli, że mu się podoba? Haha... / ciekawe tylko, dlaczego na mnie nie zwrócił uwagi?!" Próbując przekonać ją do swoich racji przeszła jej przez głowę owa myśl - nad wymiar kobieca i próżna.
//Niziur, myślałem, że zwracasz mi uwagę na to, że się wcześniej gdzieś tam macałeś. ^^
Mirabelle - bo stałaś tyłem ;> W każdym razie, nie widział cię dokładnie ;p//

Niziur:

Tam gdzie wcześniej zaczepiano dziewczynę, nie działo się już nic ciekawego - kelnerki nie było, a mężczyzna siedział niepocieszony, masując policzek. Na stole obok jednak, było już nieco ciekawiej. Dwóch mężczyzn poczęło się kłócić, nie rozumiałeś dokładnie pijackich słów, które do siebie rzucali, ale mogłeś przypuszczać, że chodziło o dziewczynę. Po chwili podbiegła do nich obsługująca cię kelnerka, próbując uspokoić zamieszanie.

Mirabelle:

Kobieta spojrzała na ciebie nieco podejrzliwie, po chwili jednak wzruszyła ramionami i podała ci bez słowa zamówione przez mężczyznę piwo. Sama udała się w stronę powstałego zamieszania, by mu zaradzić nim dojdzie do bitki.
*Na razie dalej bawi się kapeluszem oczekując na zamówienie. Ze zmarszczonego czoła i wzroku utkwionego na kłócących się mężczyznach można wywnioskować, że martwi co będzie za chwilę* Gdzie moje piwo? Za chwilę uschnę.
*Zerknął w okolicę swoich butów...* Cholera, znowu łajno. *...i chyba czegoś szuka*
//Oj... a nieważne.//

Złapała piwo i nieoglądając się na powstały konflikt pomaszerowała do stolika mężczyzny. Stanęła naprzeciwko niego. Wychyliła się przez stół w jego kierunku kładąc przed nim kufel piwa. Przy okazji odsłaniając przed nim spory kawałek własnego biustu. Złapała jedno z krzeseł, przysuwając je sobie i siadając vis-a-vis niego.
- Twoje piwo - uśmiechnęła się spoglądając nieznacznie na jego broń.
*Przywrócił na twarz wyuczony perlisty uśmiech. Odruchowo, zanim spojrzał jej w oczy, spojrzał jej w oczy - tak, tu już jest aluzja.*
-Jeszcze nie wychyliłem kufla, a obsługa już pięknieje w oczach. Pięknie dziękuję pięknej pannie... Mhmmmhmhm...
*Wychylił kufel i pociągnął kilka solidnych łyków po czym odstawił kufel.*
-Napój bogów! Co za sikacz!
*Po oczach widać, że już wcześniej wypił więcej*
- Obsługa, nie obsługa... w każdym razie dziękuję za komplement - uśmiechnęła się, a może nawet delikatnie zarumieniła?
- Nie pracuję tu i nie szukam pracy. Ale czuję, że "waszmość" wręcz odwrotnie. Mam propozycję...

Uniosła delikatnie brwi do góry. Założyła noga, na nogę. "No cóż... jeśli nie będzie chciał, spróbuję i sama..."
Rozmowę przerwała wam kelnerka, która miała wcześniej obsłużyć Niziura. Najwidoczniej poradziła już sobie ze sprzeczką i przypomniało jej się zamówienie. Zwróciła się do mężczyzny:
- Za piwo trzeba jeszcze zapłacić. 6 sztuk złota się należy. - jej głos był ciepły, jednak zawierał nutę rozkazu.
*Pociągnął sobie z kufelka i zwrócił się do kelnerki.*
- Ależ jeszcze pewnie się napiję, a chciałbym żeby panienka mnie dalej... *puścił oko* obsługiwała. Tako zanim wyjdę bym z naddatkiem może spłacił? *Uśmiechnął się pięknie*
Kelnerka nieco niechętnie zgodziła się na propozycję, zastrzegła jednak, bardziej żartem niż poważnie:
- Jeżeli się pan zbytnio upije przyjdę po pieniądze! I niech pan nie próbuje uciekać. - mrugnęła do ciebie i odeszła do innych klientów.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
Reference URL's