Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
- Chodziło mi raczej, o jego słynny koktajl z cebuli i surowych jajek... - uśmiechnęła się słabo - Moment - Rozglądnęła się za swoją bronią, o ile Niziur z nią nic nie zrobił, powinna leżeć, gdzieś na widoku.
- Dobra, możemy iść - "Czy on w ogóle pije, lub je cokolwiek co nie zawiera alkoholu?"
Kiedy Mirabelle znalazła swoją broń zeszliście razem na dół do pijalni. Powoli, bo schody skrzypiały... Ku waszej uldze w karczmie nie było jeszcze tłumów - dwie osoby popijały sobie piwo rozmawiając cicho. Kiedy karczmarz zobaczył, jak działa na was każde skrzypnięcie od razu zapytał:
- "Eliksir"? Czy piwo? - po czym się uśmiechnął.
- Piwo! Przecież to eliksir.
Spojrzała na Niziura: "On faktycznie pije tylko alkohol."
- Eliksir... - powiedziała wątłym głosem patrząc wręcz z podziwem na zamawiającego kolejne piwo Michaello.
Karczmarz podał wam dwa kufle - jeden ze złotą cieczą i pianką, a drugi ze śmierdzącą zawiesiną, która obrzydzała już na sam widok...
- Smacznego. - powiedział wam obojgu.
*Uśmiechnął się, stuknął w kufelek Mir...*
- Smacznego. Fuj, surowe jajka i co?
*...i wypił zawartość swojego duszkiem.*
Spojrzała na zawartość swojego kufla, przez moment, żałowała, że nie może się zamienić z Niziurem. Zatykając sobie nos, uniosła kufel z breją do ust wypijając wszystko. Podobno działa najlepiej, jeśli wypije się bez przerw.
Odstawiła kufel, wydawało się, że zebrało jej się zdrowo na nudności, ale po chwili poczuła się znacznie lepiej. Odsunęła od siebie kufel na odległość ręki.
- Tym razem, przeszedłeś samego siebie... - powiedziała do karczmarza, cała blada.
Karczmarz uśmiechnął się od ucha do ucha.
- Staram się jak mogę. - powiedział, po czym dodał jeszcze:
- Należy się po 5 sztuk złota za ten ratunek. Zjecie coś?
*Położył piątaka na stół.*
- Ja dziękuję, muszę jeszcze udać się na bazar. Może tam zwinę coś do jedzenia.
*Poprawił kapelusz.*
- Muszę zwi... zakupić parę drobiazgów. W tak zatłoczonym miejscu z pewnością trafi się jakiś nieuważny mieszczan z wypchaną sakiewką albo przynajmniej dziewka z wypchanym gorsetem, heh. Tak czy siak - niedługo widzimy się pod bramą złotko. *Mrugnął do Mirabelle.*
- A wy panie Rentus już przeliczajcie pieniądze na nagrodę! *Wyszedł szybkim krokiem i udał się w stronę bazaru.*
//Maestro, można prosić o teleport? ;]
Karczmarz skinął ci głową na twoje słowa. Stare drzwi wypuściły cię na świat z lekkim skrzypnięciem, gdzie zalała cię fala światła. Nie przeszkadzała ci tak bardzo, jak mogłaby nieco wcześniej, jednak mimo wszystko musiałeś odczekać chwilę, by się przyzwyczaić. W końcu ruszyłeś w stronę bazaru.
Dalej
Położyła na ladzie piątaka, po czym pożegnawszy się z Rantusem, ruszyła pod bramę.
Rantus roześmiał się, na poły ze stanu, w jakim byłaś jeszcze przed chwilą a na poły z pewnej dawki radości, którą dostarczył mu fakt poprawy owego stanu. Poza tym także pieniądze dawały mu szczęście... W każdym razie, poranek uważał za udany. Pożegnał cię wesoło, po czym wrócił do swoich zajęć obejmujących siedzenie za kontuarem i przyglądanie się klientom.
Dalej
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12