Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Obrzeża ruin to gruzy pozostałe po murze obronnym oraz niewielkich wieżach czy basztach stanowiących linię obrony dawnej fortecy. Przez te tereny trzeba przejść aby dostać się wgłąb ruin, ale też tędy przechodzą istoty chcące ominąć dawną fortecę nie nadrabiając zbyt wiele drogi. Lepiej zachowane fragmenty muru za dnia tworzą cień doskonały do odpoczynku w podróży, jednak nocą nawet na obrzeżach lepiej mieć się na baczności...
Ilsida, Morled, Garet Jax
-Tutaj musimy się rozstać. - rzekł koń do Ilsidy. - Spłaciliśmy swój dług.
Przed wami roztaczał się widok ogromnych obszarów pokrytych fragmentami skał tworzących niegdyś ogromną fortecę. Okalały ją ruiny muru, wyszczerbione gdzieniegdzie tak, iż przywodziły na myśl zęby. Słońce chyliło się ku zachodowi. W okolicy zauważyliście też ruiny baszty, która teraz bardziej przypominała jaskinię.
Zsiadłem z konia i podziękowałem mu za podróż. Widząc ruiny wzruszyłem się, dla historyka prawie każde ruiny są piękne, i przez chwile wpatrywałem się ten cudowny widok. Następnie odparłem kompanom - Już zmierzcha, powinniśmy znaleźć bezpieczne miejsce do odpoczynku. A jutro rano zaczniemy poszukiwania wazy.
zręczność +3
inteligencja +5
szczęście +2
Zeskoczyłem zwinnie z konia obserwując czujnie otoczenie. Słysząc Khaza kiwnąłem głową. Wolałem zachować czujność i ciszę w ruinach kiedy już zmierzchało. Jeszcze raz obejrzałem dookoła okolice, po czym rozpocząłem powolne i ostrożne poszukiwania miejsca na obóz.
Nie zauważyłeś niczego lepszego od owej baszty, chyba, że zamierzasz spać pod gołym niebem. Baszta natomiast oferowała dobre schronienie - posiadała tylko jedno wejście i chroniła przed wiatrem. Patrząc na to z drugiej strony, jedno było też wyjście...
Przez chwilę rysowałem w kajecie mapę obszaru, na którym się znajdowaliśmy. Poczekałem na resztę. Lepiej tam wejść w grupie...
Bardzo ostrożnie zsiadłem z konia i powiedziałem:
-Dzięki za podwózkę. Powodzenia w dalszym życiu.- Przeszedłem się po okolicy by zobaczyć czy nie ma nikogo w pobliżu. Tutaj może być mniej przyjemnie. Oby to się opłaciło.
Konie pogalopowały w znanym tylko im kierunku rzucając:
-Żegnajcie.
Choć w okolicy nie widzieliście ani istoty człekokształtnej ani nawet zwierzęcia. Tylko głucha, martwa cisza. Wiedzieliście jednak, że to się może szybko zmienić po zmroku...
-Najlepszą ostoją byłyby dla nas te rujny wieży... -wyszeptałem do kompanów. Głos rozniósł się w ciszy. Wyciągnąłem z pochew oba miecze podchodząc do baszty i lustrując okolice.
-Podejrzanie cicho.- Cicho powiedziałem i zacząłem iść pomału za Garetem. Spojrzałem w stronę słońca i widząc, że zachodzi, dreszcze mi przeszły po plecach.
Poszedłem za towarzyszami i przypatrywałem się ruiną z zachwytem. Jak tu pięknie, heh. Nie mogłem się już doczekać by zobaczyć wieżę w środku.
Zarówno okolica jak i baszta były puste. Słońce już zaszło.
W końcu ciemność nastała, więc lepiej widziałem niż w dzień. Gdy weszliśmy do baszty wyszeptałem do towarzyszy chcąc im przekazać jak najlepiej przeżyć w tym miejscu:
-Panowie trzymamy się blisko siebie. Jeżeli masz potrzebę nie wychodzisz z baszty. Powinniśmy ustalić warty. Ja mogę być pierwszy. Jeżeli ktoś zauważy jakąś istotę to woła resztę.- Nagle poniosła mnie woń stratega. Wolałem jednak żeby reszta miała świadomość jak tu trzeba się zachowywać. Nagle spoglądnąłem na wejście do baszty będąc ciekawy jak duże ono jest.
Wzruszyłem ramionami. Obojętne mi jest kto ma kiedy wartę. A jeśli o resztę... Ja na pewno wiem jak się zachowywać w takim miejscu, a także Khaz wydaje się wiedzieć o co biega. Jako, że o tej porze roku było raczej ciepło nie było potrzeby rozpalać ognisko. Zjadłem połowę jednej racji chowając po posiłku resztę do torby. Wtuliłem się w kąt pomieszczenia owinięty płaszczem z kapturem na głowie starając się jednocześnie udawać kupę szmat oraz usnąć.
W wejściu zmieści się dwu dorosłych ludzi. O tej porze roku było tak niezwykle zimno, że wiedzieliście, iż bez ogniska umrzecie. Garet ze względu na niską temperaturę nie mógł usnąć. Nagle kawałek głazu spadł na Gareta nabijając mu solidnego guza na głowie. Poza tym baszta była stabilna.
Garet -5PŻ
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10