Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Gdy zobaczyłem jak Ilsida wyjmuje medalion nie przejąłem się. Jednak kiedy coś zaczął krzyczeć, że jest potężnym magiem zaniepokoiłem się. Wstałem i z nagim mieczem podszedłem cicho za Ilsidę.
Swoim zaklęciem obudziłeś Morleda i zwróciłeś uwagę Gareta. Czar udał się, dobitnie udowadniając człowiekowi, że Ilsida jednak może się do czegoś przydać. Zwierzęta były posłuszne młodemu lotosowi, ten jednak prędko opadał z sił.
Ilsida -30PW
Widząc całą sytuację wzruszyłem ramionami. Chodziło mi o potężne bestie, coś ala smoki.
-Pomóc w czymś? -zapytałem wyraźnie mówiąc słowo "w czymś".
Tak, udało się. Może przydałoby się trochę mięsa. Nie jestem zwolennikiem walk zwierząt ale w tej sytuacji nie mam wyjścia, bo prędzej czy później mogą wrócić po nas. Dalej skupiony tym samym tonem co wcześniej powiedziałem do zwierząt:
-Nakazuję wam walczyć ze sobą. Kto przetrwa jako ostatni stanie się sobą.- Nagle poczułem oddech kogoś na plecach kątem oka dojrzałem, że to Garet. Czekając aż zwierzęta zaczną walczyć padłem na kolana i powiedziałem bardzo cicho i praktycznie nie widocznie do Gareta:
-Ostatni jest twój.
-Dobra. -schowałem miecz do pochwy. Zamierzałem wykończyć ostatniego bez broni.
Ilsida popełnił ogromny błąd. Zamiast jak najszybciej je skończyć, niepotrzebnie przedłużył skomplikowane zaklęcie działające równocześnie na dużej ilości istot. W chwili, gdy Ilsida padł nieprzytomny z wycieńczenia, a jego rana otworzyła się na nowo, pozostało jeszcze stado złożone z 3 wściekłych wilków, 3 wściekłych tygrysów, nie wiadomo skąd lwa, 2 kun i pumy. Zwierzęta uwolnione spod zaklęcia Ilsidy szykowały się do ataku na basztę.
Ilsida -5PŻ -40PW
Wyciągnąłem szybko Aveniqusa, po czym skoczyłem między zwierzęta z bronią w rękach wykonując szerokie i błyskawiczne cięcia.
Dzięki zręczności Gareta większość zwierząt rozpierzchła się ze strachu przed bronią, która je zraniła. Został jedynie lew, który rzucił się na człowieka.
Ustawiłem miecz tak, by lew z rozpędu nadział się na broń.
Garet:
Udało ci się to, jednak cielsko zwierzęcia przewróciło cię i przygniotło.
-5PW
Spróbowałem zrzucić truchło i wyjąć miecz.
Przez chwilę mocowałeś się z wielkim lwem, w końcu jednak zrzuciłeś go z siebie.
Ech... znów go noszę... -myślałem podchodząc do Ilsidy. Dźwignąwszy go, poszedłem do baszty. Khaz siedział jakoś dziwnie przymulony; zorientowałem się, że Ilsida go obudził. Położyłem Ilsidę na ziemi. Wróciłem jeszcze po trochę mięsa i siałem we wejściu do ruiny.
Przez całą walkę byłem wielce przymulony i nie zdawałem sobie sprawy co się dzieje. Dopiero gdy Garet położy Ilsidę na ziemi otrząsnąłem się. Wziąłem resztki szmat które pozostały z ubrań dekanów i opatrzyłem Ilsidę.
Zmiana opatrunku zatamowała krwotok, lotos jednak potrzebował kilkugodzinnego odpoczynku. Na zewnątrz znów panowała cisza.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10