Latus

Full Version: Obrzeża
You're currently viewing a stripped down version of our content. View the full version with proper formatting.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Gdy Garet wyszedł po chwili też się wymknąłem nie wiedząc czemu. Skierowałem się ku gruzowisku, nie wiem co mną kierowało na pewno nie ja sam.
Zostałem sam? Całkiem sam? Na takim pustkowiu? O nie pewnie zaraz mnie coś zje... Uklęknąłem i zacząłem płakać co zdarzało się bardzo rzadko.
Ostatnia walka okazała się dla was przeżyciem traumatycznym. Ze względu na zrezygnowanie panujące przez obrażenia Ilsidy dalsza podróż wydawała wam się zbyt ryzykowną i nie wartą zachodu. Dlatego właśnie Garet oddalił się, aby wykonać coś, co dla niego było o wiele ważniejsze i ciekawsze. Coś, na czym mógł dużo zyskać, niekoniecznie w sensie materialnym. Cicho modląc się o zdrowie i bezpieczeństwo dla towarzyszów udał się w kierunku lasu. Był zresztą przekonany, że nikt nie będzie kontynuował podróży, zostawił lotosów sprawnych, byli w stanie sami się o siebie zatroszczyć.

Garet dalej

Morled jako jedyny kontynuował podróż, o czym jego towarzysze nie wiedzieli i wiedzieć nie mogli. On sam do końca nie był pewien swojej decyzji, coś jednak kazało mu iść dalej, dusza historyka nie pozwalała mu się tak łatwo poddać. Dlatego też, ruszył w stronę gruzowiska.

Morled dalej

Ilsida długo błąkał się samotnie po pustkowiach. Osłabienie okazało się większe, niż wszyscy podejrzewali, także silna wola zawiodła lotosa. Oszalał z odwodnienia, gdyż bukłak z wodą zabrał mu Garet. Szukając czegokolwiek pił z kałuży wytworzonych gdzieniegdzie po ostatnim deszczu. W końcu zmarł w męczarniach, a jego ciało pożywiło kilka dzikich zwierząt. W ten sposób, Ilsida stał się kolejnym z licznych, którzy nie przeżyli wycieczki w ruiny...


Morled

Dziewczyna, kiedy jej zmieszanie się zmniejszyło wraz ze zbliżaniem się do granic ruin zapytała nieco śmielej:
-A kim pan jest i co go sprowadza w te ruiny?
- Zwą mnie Morled i jestem historykiem a do ruin przybyłem w sprawach zawodowych - odrzekłem starając się na nią nie patrzyć. Spokojnie to tylko kobieta, wyjdziesz z ruin i to będzie koniec, spokojnie.
-Czegoś pan szukał? - spytała patrząc na ciebie zaciekawiona. Choć jej ton był już w miarę swobodny rozglądała się dokoła z obawą. - Ah, zapomniała bym. Jestem Lanni.
- Szukałem starej wazy, ale cóż... nie ważne - odpowiedziałem idąc dalej zachowując środki ostrożności i nadal nie spoglądając na Lanni.
-Starej wazy, starej wazy... - powtórzyła kilkakrotnie dziewczyna pod nosem. - Moja siostra kolekcjonuje stare wazy, często zapuszcza się w ruiny, może ona będzie miała to czego szukasz? Mogę cię zaprowadzić do naszego domu, gdzie składuje znaleziska.
- Był bym ci wielce zobowiązany za to - odrzekłem trochę zmieszany i tym razem spojrzałem lekko w stronę Lanni, starając się zachować poważną twarz.
Kiedy na nią spojrzałeś dziewczyna patrzyła na ciebie ciekawie, a jej twarz rozpromieniona była uśmiechem. Była szczęśliwa, że może ci się odwdzięczyć za wyprowadzenie z ruin. Po godzinnym marszu znaleźliście się przed niewielkim domkiem położonym między drogą z ruin a lasem Lidar. Lanni zawołała siostrę, którą okazała się być równie piękna, uderzająco podobna, choć starsza dziewczyna o króliczych uszach. Przedstawiła się jako Nota i zaprowadziła cię do stodoły, gdzie leżały liczne zabytki z ruin.
-Widzisz tu gdzieś swoją wazę?
Wyjąłem szkic wazy który wręczy mi mój pracodawca i zacząłem szukać. Poszukiwania tak mnie wciągnęły że zapomniałem o całym świecie. Co ciekawsze okazy spisywałem, w miarę możliwości do kajecika. Byłem w swoim żywiole i czułem się wspaniale.
Ku twemu niepomiernemu zdziwieniu na trafiłeś na wazę identyczną jak ta, opisywana w zadaniu, to musiała być ona. Duża, masywna i ciężka, na szczęście w jednym kawałku, jednak miałbyś problem z przeniesieniem jej w pojedynkę.
- Tak, wreszcie!!! - krzyknąłem z radości - Droga Notu czego pragniesz za tą waze ? - odparłem będąc nadal skupionym na wazie. Nareszcie, tylko jak ją zabrać do Midon, może...
-Nic nie chcę, możesz sobie ją wziąć jako podziękowanie za przyprowadzenie mojej siostry do domu. O ile dasz radę ją stąd wynieść... - dodała nieco zatroskana. - Masz jakiś pomysł jak to ruszyć?
- Dziękuje Ci, a co do przenoszenie, no cóż myślałem by stworzyć golema (ziemi jak by co ;p) ale to trochę by trwało, mógł bym również ale nie mogę o to prosić ...
-Ale o co chodzi? Być może mogę spełnić twą prośbę? Powiedz wprost o co chodzi i zastanowimy się nad tym rozwiązaniem wspólnie. - zachęcała ciepło dziewczyna.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Reference URL's