09-15-2009, 08:57 PM
09-15-2009, 09:01 PM
Zostałem sam? Całkiem sam? Na takim pustkowiu? O nie pewnie zaraz mnie coś zje... Uklęknąłem i zacząłem płakać co zdarzało się bardzo rzadko.
09-15-2009, 10:45 PM
Ostatnia walka okazała się dla was przeżyciem traumatycznym. Ze względu na zrezygnowanie panujące przez obrażenia Ilsidy dalsza podróż wydawała wam się zbyt ryzykowną i nie wartą zachodu. Dlatego właśnie Garet oddalił się, aby wykonać coś, co dla niego było o wiele ważniejsze i ciekawsze. Coś, na czym mógł dużo zyskać, niekoniecznie w sensie materialnym. Cicho modląc się o zdrowie i bezpieczeństwo dla towarzyszów udał się w kierunku lasu. Był zresztą przekonany, że nikt nie będzie kontynuował podróży, zostawił lotosów sprawnych, byli w stanie sami się o siebie zatroszczyć.
Garet dalej
Morled jako jedyny kontynuował podróż, o czym jego towarzysze nie wiedzieli i wiedzieć nie mogli. On sam do końca nie był pewien swojej decyzji, coś jednak kazało mu iść dalej, dusza historyka nie pozwalała mu się tak łatwo poddać. Dlatego też, ruszył w stronę gruzowiska.
Morled dalej
Ilsida długo błąkał się samotnie po pustkowiach. Osłabienie okazało się większe, niż wszyscy podejrzewali, także silna wola zawiodła lotosa. Oszalał z odwodnienia, gdyż bukłak z wodą zabrał mu Garet. Szukając czegokolwiek pił z kałuży wytworzonych gdzieniegdzie po ostatnim deszczu. W końcu zmarł w męczarniach, a jego ciało pożywiło kilka dzikich zwierząt. W ten sposób, Ilsida stał się kolejnym z licznych, którzy nie przeżyli wycieczki w ruiny...
Morled
Dziewczyna, kiedy jej zmieszanie się zmniejszyło wraz ze zbliżaniem się do granic ruin zapytała nieco śmielej:
-A kim pan jest i co go sprowadza w te ruiny?
Garet dalej
Morled jako jedyny kontynuował podróż, o czym jego towarzysze nie wiedzieli i wiedzieć nie mogli. On sam do końca nie był pewien swojej decyzji, coś jednak kazało mu iść dalej, dusza historyka nie pozwalała mu się tak łatwo poddać. Dlatego też, ruszył w stronę gruzowiska.
Morled dalej
Ilsida długo błąkał się samotnie po pustkowiach. Osłabienie okazało się większe, niż wszyscy podejrzewali, także silna wola zawiodła lotosa. Oszalał z odwodnienia, gdyż bukłak z wodą zabrał mu Garet. Szukając czegokolwiek pił z kałuży wytworzonych gdzieniegdzie po ostatnim deszczu. W końcu zmarł w męczarniach, a jego ciało pożywiło kilka dzikich zwierząt. W ten sposób, Ilsida stał się kolejnym z licznych, którzy nie przeżyli wycieczki w ruiny...
Morled
Dziewczyna, kiedy jej zmieszanie się zmniejszyło wraz ze zbliżaniem się do granic ruin zapytała nieco śmielej:
-A kim pan jest i co go sprowadza w te ruiny?
10-26-2009, 05:34 PM
- Zwą mnie Morled i jestem historykiem a do ruin przybyłem w sprawach zawodowych - odrzekłem starając się na nią nie patrzyć. Spokojnie to tylko kobieta, wyjdziesz z ruin i to będzie koniec, spokojnie.
10-26-2009, 08:40 PM
-Czegoś pan szukał? - spytała patrząc na ciebie zaciekawiona. Choć jej ton był już w miarę swobodny rozglądała się dokoła z obawą. - Ah, zapomniała bym. Jestem Lanni.
10-26-2009, 09:18 PM
- Szukałem starej wazy, ale cóż... nie ważne - odpowiedziałem idąc dalej zachowując środki ostrożności i nadal nie spoglądając na Lanni.
10-26-2009, 10:40 PM
-Starej wazy, starej wazy... - powtórzyła kilkakrotnie dziewczyna pod nosem. - Moja siostra kolekcjonuje stare wazy, często zapuszcza się w ruiny, może ona będzie miała to czego szukasz? Mogę cię zaprowadzić do naszego domu, gdzie składuje znaleziska.
10-27-2009, 04:01 PM
- Był bym ci wielce zobowiązany za to - odrzekłem trochę zmieszany i tym razem spojrzałem lekko w stronę Lanni, starając się zachować poważną twarz.
10-27-2009, 06:34 PM
Kiedy na nią spojrzałeś dziewczyna patrzyła na ciebie ciekawie, a jej twarz rozpromieniona była uśmiechem. Była szczęśliwa, że może ci się odwdzięczyć za wyprowadzenie z ruin. Po godzinnym marszu znaleźliście się przed niewielkim domkiem położonym między drogą z ruin a lasem Lidar. Lanni zawołała siostrę, którą okazała się być równie piękna, uderzająco podobna, choć starsza dziewczyna o króliczych uszach. Przedstawiła się jako Nota i zaprowadziła cię do stodoły, gdzie leżały liczne zabytki z ruin.
-Widzisz tu gdzieś swoją wazę?
-Widzisz tu gdzieś swoją wazę?
10-27-2009, 08:54 PM
Wyjąłem szkic wazy który wręczy mi mój pracodawca i zacząłem szukać. Poszukiwania tak mnie wciągnęły że zapomniałem o całym świecie. Co ciekawsze okazy spisywałem, w miarę możliwości do kajecika. Byłem w swoim żywiole i czułem się wspaniale.
10-27-2009, 10:57 PM
Ku twemu niepomiernemu zdziwieniu na trafiłeś na wazę identyczną jak ta, opisywana w zadaniu, to musiała być ona. Duża, masywna i ciężka, na szczęście w jednym kawałku, jednak miałbyś problem z przeniesieniem jej w pojedynkę.
10-27-2009, 11:18 PM
- Tak, wreszcie!!! - krzyknąłem z radości - Droga Notu czego pragniesz za tą waze ? - odparłem będąc nadal skupionym na wazie. Nareszcie, tylko jak ją zabrać do Midon, może...
10-27-2009, 11:22 PM
-Nic nie chcę, możesz sobie ją wziąć jako podziękowanie za przyprowadzenie mojej siostry do domu. O ile dasz radę ją stąd wynieść... - dodała nieco zatroskana. - Masz jakiś pomysł jak to ruszyć?
10-27-2009, 11:33 PM
- Dziękuje Ci, a co do przenoszenie, no cóż myślałem by stworzyć golema (ziemi jak by co ;p) ale to trochę by trwało, mógł bym również ale nie mogę o to prosić ...
10-28-2009, 05:46 PM
-Ale o co chodzi? Być może mogę spełnić twą prośbę? Powiedz wprost o co chodzi i zastanowimy się nad tym rozwiązaniem wspólnie. - zachęcała ciepło dziewczyna.