Latus

Full Version: Obrzeża
You're currently viewing a stripped down version of our content. View the full version with proper formatting.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Jak to się stało. Źle ocieniłem jego siłę? Widać, że dawno nie miałem do czynienia z poważną bitwą. Kiepski ze mnie mag. Lekko załamany spojrzałem na ranę i już miałem obrywać własną szatę, gdy nagle Garet przyszedł i zrobił mi opatrunek i mi pomógł wrócić do baszty:
-Dzięki przyjacielu.- Wyjąłem bukłak i jeden pasek mięsa i pomału zjadałem pożywienie.
- Ta... - odpowiedziałem Garetowi. Podszedłem do drewna i wziąłem tyle ile mogłem, uwzględniając przy tym moje zmęczenie. Gdy wróciłem do baszty, drewno rzuciłem w najbliższy kąt i usiadłem w pobliżu miecza którego znalazłem. Następnie powiedziałem do Ilsida żartobliwie i z uśmieszkiem na twarzy - Przeżyjesz ?
-O to się martwić nie musisz.- Zrobiłem lekki uśmiech po czym zaraz go stłumił ból. -A wam nic nie zrobili?
- Tylko draśnięcie w ramię. - Kompletnie o tym zapomniałem. Zacząłem szukać szmat które Garet zabrał Dekanom, aby obwiązać sobie ranę.
Wziąłem resztę szmat i pozostałe rzeczy od dekanów, po czym zebrałem pozostałe drewno. Będąc w baszcie rzuciłem je na ziemie podając szmaty Khazowi:
-Pomóc w czymś?
- Tak, jak byś mógł obwiązać mi ranę na ramieniu, był bym wdzięczny - Mówiąc to uśmiechnąłem się do Gareta.
Widząc, że kompani są w baszcie powiedziałem do nich smutnym tonem:
-Panowie jest problem. Jestem ranny i muszę trochę odpocząć aż mi się rana zeschnie, co za tym idzie nie mogę teraz pilnować wyjścia bo nie zareaguje odpowiednio.
- Spokojnie wezmę pierwszą warte - usiadłem przy wejściu do baszty i wypatrywałem czegoś podejrzanego.
-Dzięki.- Tym czasem przeczołgałem się koło drewna, które zabrali towarzysze, i rozglądałem się za kamieniem w otworem gdyż ogień chciałem rozpalić pocierając drewno o kamień.
Na zgodę kiwnąłem głową podchodząc do Khaza. Obwiązawszy mu ramię szmatami podszedłem do drewna, z którym coś kombinował Ilsida. Bez słowa ustawiłem mały stosik z drobnych gałęzi wyciągając krzemienie. Spróbowałem skrzesać nimi iskrę, która by zajęła chrust.
Spojrzałem na Garet i widząc, że ma krzemienie uśmiechnąłem się pytając go:
-Masz krzemienie? To dobra wiadomość.
-Tylko o wodzie nie pomyślałem... Ale mam nadzieję, że wasze czary obejmują wodną dziedzinę magii...
Ilsida pożywiony odzyskał nieco sił, wciąż jednak potrzebował odpoczynku. Na zewnątrz baszty było spokojnie. Gałązki szybko zajęły się ogniem dając wam przyjemne ciepło i oświetlając wnętrze baszty.

Ilsida +5PW
Dołożyłem drewna do ognia, po czym otuliłem się płaszczem zakładając kaptur na głowę starając się usnąć.
Widząc, że ognisko się pali ułożyłem się do snu. Przed zamknięciem oczu powiedziałem do kompanów:
-Obudźcie mnie jak będzie moja kolej.- I poszedłem spać.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Reference URL's