Latus

Full Version: Brama Zachodnia
You're currently viewing a stripped down version of our content. View the full version with proper formatting.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Jest to brama, do której prowadzi Główny Szlak biegnący od Titanium. Do Midon można się dostać jedynie tędy lub od wschodu. Przy bramie stoi jedynie odźwierny, zarówno za dnia jak i w nocy, kiedy miasto jest zamknięte. Tuż za murem znajduje się dzielnica mieszkalna, zbudowana w wyjątkowym stylu. Nie jest to coś spotykanego zarówno u ludzi jak i u lotosów, jednak obie mieszkające tu rasy znajdują tu coś znajomego. W dzielnicy tej można zobaczyć żyjących obok siebie przedstawicieli obu ras, co jednak nie oznacza, iż miasto jest dla nich bezpieczne, szczególnie w nocy...
Nadszedłem z południa, od strony Jeziora Przejrzystego. Wracałem do miasta w którym wszystko się zaczęło. Legenda, wielki bohater i największy wojownik na północy! Taa... Jakie to wszystko było denerwujące. Przypomniałem sobie nagle pewną sytuację. Dawno temu jakiś mieszczanin w knajpie postawił mi piwo, po czym jakiś czas później zaprosił mnie do swojej chałupy żądając bezczelnie zwrotu za piwo i to z dopłatą 200 złotych monet. Powiedziałem wtedy: -Zaraza ci się do mózgu dobrała? - jednak tamten był zwykłym bandziorem, którego pobiłem w obronie własnej. A i do lochu go zaciągnąłem i zarobiłem trochę. Otrząsnąłem się z zadumy. Spojrzałem na zabudowania kręcąc głową. Nic się nie zmieniło... Jako, że dawno tu nie byłem podszedłem do odźwiernego z zapytaniem:
- Mogę przejść przez bramę żołnierzu?
Odźwierny spojrzał na ciebie leniwie.
-Nie jestem żołnieżem. A miasto zamknięte nie jest, o ile nie jesteś wrogiem lotosów z Titanium. Ale nawet jeśli... właściwie co ty możesz sam zdziałać? Właź. - Odpowiedział nieco lakonicznie i zaprosił cię gestem do miasta.
Czyli rzeczywiście nic się nie zmieniło... Skinąłem odźwiernemu głową, po czym przeszedłem przez bramę. Dziwne -pomyślałem - by nie zatrudniać na bramę jakiegoś wojaka. Wystarczyłoby z dwóch zabójców by włamać się do miasta. Ale po co to komu w sumie. Wynajmowałby ktoś najemników czy sam by się trudził po worek mąki lub kawałek żelaza? Wszedłem między domy łapiąc w mroczny płaszcz światło słoneczne. Dzieciaki z braku ciekawego zajęcia wnet poczęły obserwować czarnego wędrowca. Niewielu się pewnie takich przewija. Moje zimne oczy sprawiały, że pędraki z lękiem uciekły do zaułka. Jakaś kobieta nadchodziła z przeciwnej strony targając torbę z zakupami. Uśmiechnęła się z daleka, ale gdy spojrzała mi w oczy mina jej zrzedła. Przyśpieszyła krok i po chwili zniknęła.
Wystarczy spojrzeć i już ludzie uciekają... Ech.. Ten świat schodzi na psy...Szedłem przed siebie rozglądając się ciekawie na boki.
//Garet mniej MG-owania ;p Wiem ze się przyzwyczaiłeś do sj ale tu pisz jak na dl-u ;p//

Zobaczyłeś budynki zbudowane ni to na modłę ludzką, ni to lotosią. Były naprawdę ładne, aż chciałoby się w takim mieszkać. Z ich okien ciekawie spoglądały na ciebie obie rasy. Nikt tu nikogo nie traktował gorzej ze względu na rasę, nikt nikogo nie zaczepiał. Wiedziałeś, iż ten sielankowy obrazek zmieni się po zachodzie słońca, mimo wszystko jednak czułeś się jak w domu. Nieco dalej w głąb miasta, zobaczyłeś jednak kilku żebraków. Nie byli natarczywi, jednak kontrastowali z tym, co widziałeś wcześniej.

Morled

Kiedy doszedłeś do domu, w którym niegdyś mieszkałeś. Jego stan pozostawiał wiele do życzenia, nie był taki, jakim go pamiętałeś. Większość okien zabitych dechami, przy jednym z nich luźno kołysały się stare okiennice ukazując powybijane szyby. Zapukawszy przekonałeś się, że jest pusty.
-Kogo pan szuka? Czyżby starej Ileris? - usłyszałeś głos żebraka siedzącego niedaleko.
- Tak poszukuje jej, wiesz co się z nią stało, czy dycha jeszcze na tym świecie? - zapytałem.
-Ooo panie, straszna to historia. Dobra kobieta, oj dobra... Była zaprawdę dobra. - westchnął. - Ale mieszkał tu z nią niejaki Morled, poczciwe dziecko, ale mruk. Któregoś dnia zniknął, nie znam tak dokładnie rodziny, powtarzam co ludzie mówią. Któregoś dnia, ileż to było... ze 20 lat temu... ten dzieciak, Morled, wrócił tutaj. Zabił niewdzięcznik biedną kobietę. Zniknął po tygodniu zostawiając jej martwe ciało. Dom wyglądał jakby przetrząsnął każdy kąt szukając czegoś. Nie tylko ludzie widać potrafią być okrutni...
Zamurowało mnie. Czy mogłem ją zabić, nie był bym do tego zdolny, ja nie... To wielka strata , co dalej począć, myśl, myśl!!! Wiem trzeba w spokoju nie wzbudzając podejrzeń przeszukać dom, później udać się do karczmy. Musze zmienić imię na czas pobytu w Midon. -Dziękuje ci dobry człowieku za informacje - odparłem życzliwie lecz niespokojnie. W trakcie tych słów podarowałem temu żebrakowi 2sz.
Następnie udałem się do domu w poszukiwaniu czegoś rzucającego cień światła na obecną sytuacje w której się znajduje.
Oprócz żebraka, nikt inny nie widział jak wchodzisz do domu, którego drzwi nie były zamknięte, on sam natomiast uznał, że jego opowieść była tak ciekawa, że chcesz tam zajrzeć by zobaczyć zniszczenia na własne oczy. Wnętrze wyglądało tak, jak opisał je żebrak, wiedziałeś jednak, że biedni ludzie zabrali stąd przydatne przedmioty, nie wspominając o złodziejach. Mimo wszystko na podłodze leżały różne szmaty czy przedmioty, wszystko pokryte grubą warstwą kurzu. Czy to ze względu na długi czas, przez który dom stał pusty, czy też nigdy nic tu nie było - w każdym razie nie znalazłeś niczego, co rzuciłoby więcej światła na obecną sytuację.
Poczułem się zawiedziony ale miałem świadomość takiej sytuacji.
Cóż muszę się udać do karczmy i popytać o niejakiego Morleda Kregusa - pomyślałem śmiejąc się w duchu. Wyszedłem z domu i udałem się w stronę karczmy
z nadzieją usłyszenia jakieś dobrej wieści.
W drodze do karczmy nikt cię nie zaczepił, ze spojrzeń innych istot nie wyczytałeś aby ktoś cię poznał, najwidoczniej ostatnie 20 lat bardzo cię zmieniło, choć możliwe także, iż zwyczajnie nikt ze spotkanych cię nie znał. Jako że miasto było ci znane, trafiłeś do karczmy.

Dalej
Szedłem wzdłuż alei podążając do karczmy. Jak szukać wieści to tylko tam. Niegdyś dobrze się znaliśmy z karczmarzem "Srebrnołuskiego Węża". Tylko lata uczyniły zamęt w głowie i nie pamiętałem imion postaci z czasów mojego dorastania. Zatrzymałem się przed zniszczonym domem. Tuż obok leżał jakiś żebrak. Drugie pewne źródło informacji w miastach... Podszedłem do biedaka z pytaniem:
-Przepraszam. Czy mógłbym się o coś zapytać pana?
//To, że go opisałem Morledowi nie znaczy, że Ty też go widzisz, możesz być w zupełnie innej alejce ;]//

-Hę? - spojrzał na ciebie nieco nieprzytomnym wzrokiem. - A o cóż to chciałby pan pytać biednego żebraka? - Oprócz was, w okolicy nie było nikogo. Nawet okna sąsiednich budynków były pozasłaniane drewnianymi okiennicami.
-Chodzi mi o najnowsze wieści... -zrobiłem krótką pauzę by potrząsnąć torbą, w której zadźwięczała sakiewka ze złotem. -Działo się coś ciekawego?
Na dźwięk pieniędzy żebrak uśmiechnął się.
-Dzisiaj na ten przykład, był tu taki jeden, strasznie zainteresowany starą Ileris, bogowie miejcie nieboszczkę w opiece. Wczoraj z kolei szwendało się tu kilka ciemnych typów zaczepiających spokojnych obywateli, którzy odważyli się nocą wyjść na ulicę. Myślę, że wrócą i dziś w nocy... A Rada Midon oferuje 100 sztuk złota za ich głowy! - Patrząc na twój miecz, dodał:
-Wydaje mi się, iże ta informacja waćpanu się przydała, hehe.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Reference URL's