Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
- Cóż mam dość nietypową propozycję. Czy mógłbyś wykuć z tego krótki miecz? I może wystarczyłoby materiału na sztylet albo dwa? - zapytałem, po czym wyjąłem z torby smoczy pazur. - I ile taka zachcianka mogłaby mnie kosztować?
//a Glut to mi odpowie na pytanie? ;p //
Grut przypomniawszy sobie, co jeszcze chciał ci powiedzieć, szepnął ci na ucho tak, by tamten nie mógł słyszeć:
-Nie znam nikogo kupującego coś takiego, a przecież jak zacznę o to pytać złodzieje i reszta szybko się na nas rzucą.
Kowal ignorował nietakt Gruta. Widocznie dobrze go znał, poza tym wpatrywał się w niesamowity pazur z niedowierzaniem.
-To... to smocze? - zapytał. - Mogę na chwilę? - zapytał nieśmiało wyciągając rękę. Zupełnie zapomniał o twych pytaniach i całym świecie.
- Proszę bardzo - powiedziałem i podałem mu pazur. - Może opowiesz mi o tym materiale co nieco? Chętnie dowiem się co potrafi znieść oręż wykuty z czegoś tak niezwykłego. Raczej powinien być niewrażliwy na ogień prawda? - pytałem ciekawie, nie mogąc się doczekać odpowiedzi.
// Nori? A wygląda jak krasnal? ;p//
//musze w końcu przeczytać Hobbita -.- trylogie widzialem setki razy, choć czytam dopiero drugi a Hobitta jeszcze ani razu <wstydzi sie>

Swoja droga, ciekawe czy Tolkien wpadł na to imię tak samo jak ja (read backwards) ;p//
Kowal z namaszczeniem przyglądał się pazurowi.
-Coś pięknego... Ale robienie z tego krótkiego miecza to byłaby profanacja. Widzisz, pazur wygląda jakby dwa, niezwykle ostre ostrza łączyły się swymi czubkami. Dlatego też, o wiele lepiej sprawdzi się jako dwa sztylety. Taka broń wejdzie w drewno jak masło. Jakie będą jej właściwości nie może dokładnie określić żaden kowal... Taki materiał jest jak zagadka, tajemnica, której kawałki odkrywa się w trakcie roboty. Jest tylko jeden problem. - rzekł oddając ci pazur. - Taka robota trwa bardzo długo, a jeszcze więcej kosztuje. Dobre kilka tysięcy to i tak niewielka cena, którą opuściłem ze względu na prośbę Gruta. To właśnie brak funduszy powoduje, iż takie materiały się marnują.
- Hmm no to mamy problem. Jedyne co mam cennego to smocze łuski - wyjąłem kilka i mu pokazałem. - Nie wierz ile bym mógł za nie dostać i gdzie je sprzedać? - zapytałem dość zmartwiony, że nigdy mi się nie uda ich sprzedać.
// Mi się tam hobbit podobał, z 3 razy czytałem xD chociaż jest raczej bajkowy i dość naiwny to i tak się świetnie czytało. Może wpadł na to imię tak samo, nie zauważyłem nawet wcześniej

//
Kowal spojrzał na łuski jeszcze bardziej zafascynowany niż przedtem pazurem.
-Gdzie sprzedać? Nie wiem, zapłacić tym możesz każdemu. Jedna taka jest warta jakieś... żeby nie skłamać... no z 800 sztuk złota! - Byłeś w posiadaniu 19 takich łusek. - Za dziesięć tych cudeniek zrobię najlepsze sztylety jakie widział świat! - zakrzyknął Nori wesoło.
- Brzmi interesująco, dam Ci teraz 5 łusek i kolejne 5 gdy przybędę odebrać towar. Umowa stoi? Ile to może potrwać? - zapytałem zafascynowanego kowala. - A znasz kogoś kto by mógł mi spieniężyć te łuski? Przydałoby mi się trochę złota. Może sam posiadasz taką kwotę? Za jedną łuskę?
Kowal zgodził się na twoją propozycję, mówiąc:
-Zamierzam dać tej robocie najwyższy priorytet, myślę więc, że powinienem się wyrobić w okolicy tygodnia. Co do łusek, ja osobiście z chęcią kupię od ciebie jedną łuskę, bo choć stać mnie na więcej nie potrzeba mi ich. Jedną po prostu chcę, gdyż te 10 za sztylety spieniężę. A komu możesz sprzedać... hmm, możesz zapytać Radę Midon, oni przynajmniej dysponują odpowiednimi sumami pieniędzy. Osobiście jednak radzę nie sprzedawać wszystkich łusek, a uczynić to dopiero, gdy przyjdzie taka potrzeba.
- Bez obaw, poradzę sobie - uśmiechnąłem się do kowala. - Chętnie sprzedam ci teraz jedną łuskę. A za tydzień spotkamy się ponownie. - wyciągnąłem i podałem kowalowi 6 łusek oraz zostawiłem mu smoczy pazur.
Przecież to mała fortuna - pomyślałem. - Oczywiście, że nie sprzedam wszystkich łusek, na razie mi nie potrzeba tyle złota. Swoją drogą łatwiej ukryć kilka łusek niż spory worek monet.
Kowal przyjmując przedmioty oddał ci gruby mieszek, z którego najpierw wyjął 200 sztuk złota. Zapewnił cię, że otrzymałeś właśnie 800 sztuk złota.
-Jestem człowiekiem prawym i uczciwym, możesz być pewien, że nie oszukałem cię ani o sztukę! - podobnie o jego uczciwości zapewnił cię Grut.
-Panowie wybaczą, ale od razu zabiorę się do roboty. - rzekł kowal z entuzjazmem i począł wzniecać ogień w ogromnym piecu oraz oddawać się swej sztuce.
-To co teraz? - zapytał Grut.
- Może zamiast czekać do jutra dziś porozmawiamy z tym człowiekiem, który wyznacza nagrodę za dekana? Zaprowadź mnie do niego. A później jak starczy dnia to wybierzemy się na targ. - uśmiechnąłem się na samą myśl wydania chociaż części tego złota. Już nie muszę się martwić brakiem pieniędzy.
-To nie tak działa. - rzekł spokojnie Grut. - Zleceniodawca przychodzi do Rady i przedstawia problem. Jeżeli Rada uzna go za sensowny i wart zachodu, wydaje ogłoszenie na swoją tablicę. Z tym że jest ono anonimowe, wykonawcy płaci Rada, a później, jeżeli zleceniodawcę na to stać, rozlicza się z nim, lub sama pokrywa wszystkie koszta, rzekomo dbając o bezpieczeństwo miasta. Ale targ mogę zaprowadzić cię bez problemu, zejdzie akurat do zachodu. - dodał.
- To może mi powiesz czym wyróżnia się ten dekan, żebyśmy przypadkiem nie zabili jakiegoś innego. - odpowiedziałem chłopakowi. - I faktycznie w takim razie możemy pójść na targ. Czy potrzeba ci czegoś? Zapewne zakupimy ci strzały czy prócz tego coś jeszcze byś chciał?
//podejrzanie miłyś... ;>//
-Im więcej dekanów zginie, tym lepiej. - rzekł ponuro Grut. - Zresztą, zwykłe zwierzęta. Kto wie, którego poszukujemy. Będzie tam człowiek, który przeprawi nas na wyspę, pokażesz mu obojętnie jakiego dekana, a zadanie będzie wykonane. - Po tych słowach zaprowadził cię na targowisko.
Dalej
Przeszedł przez bramę i podziwiał ten nietypowy klimat miasta. Rozglądał się za karczmą.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10