Latus

Full Version: Gospoda "Natura"
You're currently viewing a stripped down version of our content. View the full version with proper formatting.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
Nagle zrobiło ci się chłodno. Kwiaty, wcześniej wyrastające z drewnianych ścian naraz uschły i spadły na ziemię bez życia. Usłyszałeś dudniący złowieszczo tupot stup okutych w ciężkie buty. Ubrany w całości na czarno osobnik usiadł przed tobą, a otaczała go aura mroku. Wszystko wokół niego gniło i wydawało się bez życia. Patrzył na ciebie swymi czarnymi jak węgiel oczami, jego wzrok był przenikliwy i niepokojący.
Mergus ponownie przerwał nucić, podniósł głowę i zbladł. Skrzywił się i przetarł oczy i wymusił w sobie spokojne spojrzenie, zaczął wpatrywać się w jego oczy, coś go w tym człowieku, lub innym stworze niepokoiło.
- Kim jesteś? - Wychrypiał
- Znajdź mnie. - wychrypiała postać. Jej głos przyprawiał o dreszcz, nie był podobny do niczego, co wcześniej usłyszałeś. Sama istota była już bardzo przerażająca, głos tylko dopełniał tego obrazu. Po chwili czarny przybysz zniknął tak nagle jak nagle się pojawił, wszystko wróciło do normy, także zgnilizna spowodowana przez obecną wcześniej aurę, kwiaty na nowo wyrastały ze ściany. Jedynym dowodem tego zdarzenia był leżące na ziemi martwe rośliny.
- Znajdź mnie. - Powtórzył sam do siebie, po czym przetarł oczy. Zaczął rozglądać się po izbie, czy to była prawda, spojrzał na martwe kwiaty na podłodze. Podrapał się po głowie i zaczął rozmyślać nad tym wydarzeniem. Co jakiś czas krzywił się, kiedy przypominał sobie osobnika.
Czas mijał ci na rozmyśleniach, a lotosi i czasem też ludzie przychodzili i odchodzili. Zwłaszcza ludzie wydawali się być w ciągłym pośpiechu... Twoje rozmyślania przerwała ta sama co wcześniej kelnerka, która ponownie cię zapytała:
- Na pewno nie chce pan nic do picia? Nektar pomaga na samotność i kiepski nastrój. - patrzyła na ciebie zatroskana.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
Reference URL's