Latus

Full Version: Gospoda "Natura"
You're currently viewing a stripped down version of our content. View the full version with proper formatting.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
Hungrin podszedł pod kobietę. - Wybiera się pani w jakąś podróż ? - Spytał. - Jeśli tak to mogę zaproponować podróż karawaną... - Tu chrząknął. Czekał na odpowiedź.
-Karawaną... ciekawie prawisz, mów dalej. - odpowiedziała spokojnie, widocznie nawykła do rozmów z nieznajomymi, zaprawiona w podróży.
Hungrin kontunuował. - Przywódca spóści cenę o dziesięć sztuk złota jak załatwię kolejną osobę. - Powiedział. - Karawana ma na celu miasto Midon. - Dokończył. Był trochę zdziwniony że kobieta tak poprostu mu odpowiedziała, a nie spuściła wzroku czy nie zamilkła. Spodobało mu się to.
-Skoro przywódca, rozumiem, że to jakaś ogromna karawana. Nie bardzo lubię tłok, wybacz. - rozumiejąc twoje pobudki przybrała ton nieco przepraszający, wcale nie wyniosły. - Choć do Midon się wybieram...
- No... Nie do końca duża... - Powiedział lekko zmieszany. - To jeden mały wóz... - Powiedział i zaśmiał się. - Nie taki tłok. Ja i człowiek który uważa się za szefa... - Powiedział żartobliwie.
Kobieta zaśmiała się.
-Stary szalony Het jest w Hausken?! Haha, gdybym wiedziała o tym wcześniej, już dawno bym z nim rozmawiała! - mówiła ze śmiechem. - Jednak wybiorę się z tobą, ale jeżeli chcesz, żeby było taniej musisz znaleźć jeszcze kogoś. Ode mnie Het nie weźmie nawet grama złota.
- Trudno się mówi... - Powiedział. - Tak. Jasne że chce żebyś ze mną pojechała... A pieniądze to nie kłopot, wyłożę tyle ile miałem zapłacić. - Powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Kiedy Het rusza do Miasta Środka? - zapytała jeszcze wstając.
- Jutro o świcie. - Odpowiedział przyglądając się jej z lekkim zaciekawieniem.
Kobieta była szczupła, ciemne włosy opadały na jej ramiona, twarz pociągła, patrzyła na ciebie swymi zielonymi oczami. Usłyszawszy twą odpowiedź odwróciła się rzucając:
-To do jutra. - po czym odeszła do swojego pokoju kołysząc lekko biodrami.
Hungrin popatrzył na gospodarza. - Mógłbyś dzisiaj spuścić trochę cenę noclegu dla mnie ? - Spytał. - Jutro i tak czekają mnie spore wydatki... - Powiedział. - No chociaż o pięć sztuk złota. - Mówił do karczmarza chcąc wydać jak najmniej.
-Zniżę cenę o 5 sztuk złota ze względu na to, co zrobiłeś. Ale pamiętaj: nie przyzwyczajaj się! - odparł ze śmiechem gospodarz wręczając ci klucz.

//Od teraz będzie prowadził Cię Marvil.//

Ilsida

Gospoda była już pusta, gdyż zapadł zmrok. Ujrzałeś ostatniego mężczyznę, który właśnie odbierał klucz od właściciela.
Hungrin wziął klucz i udał się na górę mając zamiar wypocząć przed podróżą. Miał jednak lekkie wątpliwości. No bo w końcu kto chciałby jechać z jakimś dzienym kolesiem który uważa karawane za jeden wóz ?
Po wejściu do gospody widząc, że oprócz gospodarza jest tylko jedna osoba pomyślałem Za późno... to chyba nie jest ten ktoś, który jutro jedzie wozem z tym... miłym...panem z wozem. Lekko się zaśmiałem i podszedłem do istoty, która odbierała klucz i zapytałem:
-Przepraszam. To ty jutro jedziesz tym wozem co stoi przy bramie do Midon?- Po ostatnim słowie czując lekkie zmęczenie zacząłem ziewać.
Zatrazymałem się. - Tak... - Powiedział krótko po czym zawrócił i usiadł przy stole. - Pewnie zapowiada się na grubszą pogaduszkę... - Pomyślał. SIedział tak a głowa sama mu opadała.

/ Mam nadzieję że mnie nie zbanujecie xd wiem że miał być mg.. Wyjątek ? ;p //
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
Reference URL's