Latus

Full Version: Gospoda "Natura"
You're currently viewing a stripped down version of our content. View the full version with proper formatting.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
Cóż za szczęście. Dobra czas na interesy. Pomyślałem po czym podszedłem i usiadłem przy stoliku gdzie spoczął nieznajomy mówiąc:
-Witaj. Zwią mnie Ilsida i chciałbym wyruszyć razem z tobą i tym gościem, który posiada wóz do Midon. Powiedział, że trzeba zapłacić 40 sztuk złota ale nie jestem w stanie tyle wydać na głupią podróż. I tutaj zwracam się do ciebie. Nie mógłbyś jakoś wpłynąć na jego decyzje bądź może zawarlibyśmy jakiś układ tak żeby obaj na tym zyskać... Co ty na to?- Z małym uśmieszkiem na twarzy zacząłem myśleć nad owym układem. Gdybyśmy mu zapłacili a potem gdy będziemy blisko Midon go okradniemy... We dwóch da rade.

//By Tifts - jak do mojej postaci powiesz "oboje" to ona wyrwie Ci głowę ;p//
- Zobaczysz rano... Cena spadnie o połowe. - To mówiąc uśmiechął się. - Wybacz ale muszę się przespać. - Powiedział po czym udał się do pokoju aby powędrować w krainę snów. <;p>
Hungrin

Ruszyłeś do swojego pokoju, nie czekając na reakcje towarzysza. Gdy dotarłeś do pomieszczenia zauważyłeś za oknem, że zapadła już noc. Łóżko, o dziwo, było niezwykle wygodne co przyniosło ci niezwykle spokojny i odprężający sen. Obudziłeś się wypoczęty i pełen energii.

+5PW, +15PŻ

Ilsida

Nie wiedząc o co temu przybyszowi chodziło, z lekkim wyrazem zaskoczenia, patrzysz jak lotos odchodzi do swojego pokoju. Gdy zniknął ci z oczu, zorientowałeś się, że siedzisz sam w karczmie, a przez okna widać tylko ciemność nocy.
Cena o połowę? Już mi się to bardziej podoba. Po chwili przemyślenia podszedłem do lady i spytałem gospodarza:
-Witam. O tej porze zawsze tutaj jest tak pusto? Pewnie się panu nuży stać tutaj w samotności?
Gospodarz odrzekł ze śmiechem:
-Jak tylko pan stąd zniknie ja kładę się spać. A na moje miejsce przyjdzie pomocnik, który w dzień śpi, a w nocy pilnuje gospody czekając na nocnych przybyszów. Ja nie mógłbym tu stać wiecznie przecież! - zaśmiał się. - To co? Pokoik?
Widząc śmiech na jego twarzy też się uśmiechnąłem i odparłem:
-Wiedziałem. Mało kto chciałby stać tyle czasu. Ja i tak pana podziwiam. Trzeba być twardym żeby pracować w takim miejscu. No dobrze nie zatrzymuje pana. Tak chciałbym jakiś pokoik na jedną noc. Muszę się wyspać bo chce jutro wyruszyć z tym gościem co wcześniej z nim rozmawiałem co pewnie pan zauważył.
Gospodarz wręczył ci kluczyk prosząc o 20 sztuk złota, po czym wyjaśnił ci jak dojść do twojego pokoju.
Wyciągnąłem wskazaną kwotę i położyłem na ladzie po czym odebrałem kluczyk i udałem się do pokoju mówiąc:
-Żegnam i ciepłej nocki.
Pożegnawszy cię, gospodarz udał się, by obudzić swego pracownika. Ty doszedłeś do swojego pokoju - cały był z drewna, poza wygodnym materacem. Nawet woda zdawała się wylewać z gałęzi drzewa wtedy, gdy jej potrzebowałeś. Roztaczał się tutaj kojący zapach, który jeszcze pogłębiał twe zmęczenie.
Bądźmy szczerzy mogło być lepiej ale niech będzie w końcu to tylko jedna noc. Położyłem się na materacu i chwile patrzyłem na drewniany sufit po czym zamknąłem oczy by udać się w upojny sen.
//aj, wygodny materac był oczywiście na drewnianym łożu, ogólnie pokój bardzo fajny i przyjemny miał być, zwłaszcza dla lotosa, sry że nie opisałem dokładniej ;p//

Obudziłeś się rześki i wypoczęty. Czułeś w sobie sporo energii, czułeś, że mógłbyś spalić miasto, gdyby przyszła ci na to ochota. Przez kolorowe szkiełka w drewnianym oknie wpadała tęcza promieni słonecznych rozjaśniająca pokój. Kąt padania światła pozwolił ci na stwierdzenie, iż jest krótko po świcie.

+5PW
Gdy się obudziłem zacząłem inaczej patrzeć na świat. Pokój jednak wydał mi się bardzo przyjemny. Pozbierałem się do kupy i poszedłem do pijalni. Ah, czuję że dzisiaj będzie bardzo przyjemny dzionek.
W pijalni znajdowało się już kilku klientów, za kontuarem stał gospodarz, który powitał cię uśmiechem. Wyjaśnił, iż twój rozmówca jeszcze nie zszedł na dół. Zaburczało ci w brzuchu, wzrokiem odnalazłeś wiele pustych stolików.
Jeszcze go nie ma? mieliśmy wyruszać tuż po świcie. Muszę się go trzymać bo nie chce czekać w tym mieście kolejny tydzień czy nawet więcej aż ktoś się znajdzie na podwózkę. Podziękowałem za informacje i usiadłem przy wolnym stolę po czym czekając na nieznajomego dość dyskretnie wyjąłem chlebek i oderwałem kawałek żeby się nim posilić.
Po dłuższej chwili byłeś już pewien, iż zostałeś oszukany. Twój wczorajszy rozmówca mógł być nawet w zmowie z właścicielem wozu. Tak czy inaczej, miałeś przeczucie, że już nie przyjdzie.
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
Reference URL's