Mieszek był opasły, wyglądał ci na łup rzędu 200, 300 sztuk złota. Kupiec szukał kogoś zajmującego się konserwacją wozów, takiej osoby jednak nigdzie nie potrafił znaleźć.
Podszedłem do niego szybko i cicho dyskretnie wyciągając sztylet. Szybkim i precyzyjnym ruchem spróbowałem ściąć rzemyki podtrzymujące mieszek, po czym sakiewkę złapać i uciec spokojnie do karczmy.
Tym razem, twoja próba zakończyła się powodzeniem. Mieszek wpadł w twoje ręce, kupiec nic nie zauważywszy poszedł dalej. Dotarłeś do karczmy.
Dalej
Garet Jax
Targowisko wyglądało tak jak przed chwilą, wciąż tłok i hałas.
Poszukiwałem straganu z jakimiś przyborami dla wędrowców.
Zobaczyłeś stoisko z torbami, mieszkami, bukłakami i innymi przydatnymi w podróży przedmiotami, jednak gdy się do niego zbliżyłeś ujrzałeś coś ciekawszego. Kawałek dalej, w rogu targowiska na swoim straganie kupiec oferował kłódki i różnego rodzaju zamki oraz klucze.
No to przy okazji...
Ruszyłem do straganu z kluczami i kłódkami. Zapytałem się właściciela:
-Czy mógłby pan zrobić nowy klucz do mojej skrzynki? Poprzedni musiałem zgubić w podróży.
Podczas mówienia badałem wzrokiem kupca oraz asortyment, a także to, czy nie posiada towarów "spod lady".
Sprzedawca badał przez chwilę wzrokiem ciebie i skrzyneczkę, którą mu pokazałeś. Po chwili z lekkim uśmiechem odparł:
-Dorobić ciężka sprawa... - tutaj rozejrzał się i nachylił w twoją stronę. - Ale za 30 sztuk złota mogę ją panu otworzyć. - mrugnął porozumiewawczo. Jego zwyczajny asortyment stanowiły różnego rodzaje kłódki i zamki, części do nich czy mechanizmy, oraz klucze.
-Dobrze, ale proszę nie rozchylać wieczka. Zaprzyjaźniony mag mówił mi, że czuje w skrzynce niebezpieczeństwo. Szczęście, że nie wyczuł niczego złego w zamku. -zełgałem gładko. Podałem monety oraz szkatułkę uważając na kupca. Czujnie wpatrując się w jego twarz napiąłem mięśnie, by w razie oszustwa złapać go za fraki.
Sprzedawca wyjął z kieszeni pewien przyrząd, którym grzebał chwilę w zamku szkatułki. Robił to tak, by przechodnie nie mogli tego widzieć, ty jednak miałeś doskonały obraz tego co działo się z twoją skrzyneczką. Stwierdziłeś, że sprzedawca w twoje kłamstwo uwierzył, o czym świadczył nieco podejrzliwy wyraz jego twarzy, oraz malująca się na niej delikatna obawa. Po chwili coś zgrzytnęło, a mężczyzna oddał ci przedmiot. Odetchnął z ulgą.
-Mam nadzieję, że nie będzie się waszmość chwalił moimi zdolnościami wśród strażników. - Znów mrugnął do ciebie porozumiewawczo.
-Oczywiście. Ręka rękę myje.
Stwierdziłem biorąc skrzynkę, po czym jak najszybciej ruszyłem do karczmy.
Z targowiska wyszedłeś bez problemów, nie wadząc nikomu.
Dalej
Tifts
Doskonale znając drogę szybko dotarłeś do celu. Twoim oczom ukazał się widok wielu targowisk z najróżniejszymi rzeczami. W miejscu tym słychać było charakterystyczne głosy targujące się o cenę oraz głosy kramarzy chcących jak najlepiej zareklamować swój towar. Nie opodal zauważyłeś stoisko z przeróżnymi papierami, jak i różnymi przyborami do malunku bądź rysunku.
Podszedłem do interesującego mnie stoiska. Chwilę szukałem wzrokiem dwóch ołówków - jednego twardego do konturów i jednego miękkiego do cieniowania. Postanowiłem jednak zapytać o takie przedmioty i ich cenę sprzedawcę.
Sprzedawca od razu wskazał ci oba interesujące cię przedmioty i zażądał za nie 7 sztuk złota. Zachęcał cię też do kupienia różnego rodzaju papieru, który na pewno przyda się w przyszłości.
-Może później. - rzuciłem podając mu 7 sztuk złota. Wracając do tego "domu, który czyni szalonym" biłem się z myślami. Jeżeli faktycznie ten dziadyga chciał mnie zaatakować, teraz z łatwością mógł przygotować pułapkę, a nawet nie jedną... Cholera, co się tam dzieje i jak to zrobić, żeby zarobić, ale nie zarobić...