09-09-2009, 09:57 PM
09-09-2009, 10:41 PM
Vlaed:
Zadowolona kobieta na odchodnym rzuciła na ciebie zaklęcie, po którym od razu, jak tylko o niej pomyślałeś, wiedziałeś w którym kierunku się udać, by ją znaleźć. Powiedziała jeszcze:
-Twoja ofiara nosi magiczny pierścień, którego nie da się zdjąć przed jej śmiercią. Przynieś go jako dowód. - i odeszła. Ty tymczasem doszedłeś na skraj lasu.
Dalej
Reszta:
Bandyci zatrzymali się przy Garecie.
-Bardzo ładnie udajesz żebraka, lecz twoje aktorstwo jest grubymi nićmi szyte. Nie dość, że wcześniej dzierżyłeś miecz, to jeszcze przed chwilą było was trzech. Gdzie reszta i ile macie monet? - zapytał jeden z nich, najbardziej wysunięty do przodu. Wprawnym okiem oceniłeś, że nie są specjalnie zaprawieni w boju a ich broń pozostawia wiele do życzenia. Co prawda mieli konie, lecz twój wybieg przyniósł jeden pozytywny skutek - zatrzymał przeciwników. Wiedziałeś też, że po zabiciu kilku z nich reszta pierzchnie.
Ilsida i Morled widzą całą sytuację dość dokładnie, znajdują się jednak na tyłach wroga, po drugiej stronie szlaku, nikt nie patrzy w ich stronę.
Zadowolona kobieta na odchodnym rzuciła na ciebie zaklęcie, po którym od razu, jak tylko o niej pomyślałeś, wiedziałeś w którym kierunku się udać, by ją znaleźć. Powiedziała jeszcze:
-Twoja ofiara nosi magiczny pierścień, którego nie da się zdjąć przed jej śmiercią. Przynieś go jako dowód. - i odeszła. Ty tymczasem doszedłeś na skraj lasu.
Dalej
Reszta:
Bandyci zatrzymali się przy Garecie.
-Bardzo ładnie udajesz żebraka, lecz twoje aktorstwo jest grubymi nićmi szyte. Nie dość, że wcześniej dzierżyłeś miecz, to jeszcze przed chwilą było was trzech. Gdzie reszta i ile macie monet? - zapytał jeden z nich, najbardziej wysunięty do przodu. Wprawnym okiem oceniłeś, że nie są specjalnie zaprawieni w boju a ich broń pozostawia wiele do życzenia. Co prawda mieli konie, lecz twój wybieg przyniósł jeden pozytywny skutek - zatrzymał przeciwników. Wiedziałeś też, że po zabiciu kilku z nich reszta pierzchnie.
Ilsida i Morled widzą całą sytuację dość dokładnie, znajdują się jednak na tyłach wroga, po drugiej stronie szlaku, nikt nie patrzy w ich stronę.
09-10-2009, 02:24 PM
-Drogi panie zlituj się nade mną... -poprosiłem błagalnym tonem.
-Dam panu miecz, który niedawno znalazłem. Jest chyba magiczny... Jednak pozwól mi zatrzymać sobie pochwę, którą dostałem od ojca, który otrzymał ją od mego dziada, a ten od swego ojca. -powoli wyciągnąłem miecz. Wyczyściłem umysł. Rozluźniłem mięśnie. Wielu sądzi, że Mistrzowie Broni nie są w pełni ludźmi. Jednak nasza tajemnica wzięła się od mnichów. Mnisi walczący bez broni próbują nie myśleć i jak najbardziej czuć się rozluźnionym. Tak samo jest u Mistrzów. Podszedłem do nich jakby chcąc coś powiedzieć po cichu. Gdy byli już kilka centymetrów ode mnie wykonałem młyniec. Ta technika doskonale się sprawdza kiedy się jest otoczonym przez wroga. Wojownik go wykonujący oddaje się obrotowemu tańcu na jednej ręce, później kolanie, by na końcu wykonać trzy niedostrzegalne ataki mieczem.
-Dam panu miecz, który niedawno znalazłem. Jest chyba magiczny... Jednak pozwól mi zatrzymać sobie pochwę, którą dostałem od ojca, który otrzymał ją od mego dziada, a ten od swego ojca. -powoli wyciągnąłem miecz. Wyczyściłem umysł. Rozluźniłem mięśnie. Wielu sądzi, że Mistrzowie Broni nie są w pełni ludźmi. Jednak nasza tajemnica wzięła się od mnichów. Mnisi walczący bez broni próbują nie myśleć i jak najbardziej czuć się rozluźnionym. Tak samo jest u Mistrzów. Podszedłem do nich jakby chcąc coś powiedzieć po cichu. Gdy byli już kilka centymetrów ode mnie wykonałem młyniec. Ta technika doskonale się sprawdza kiedy się jest otoczonym przez wroga. Wojownik go wykonujący oddaje się obrotowemu tańcu na jednej ręce, później kolanie, by na końcu wykonać trzy niedostrzegalne ataki mieczem.
09-10-2009, 02:37 PM
Wykonując młyn zraniłeś trzech bandytów, jeden z nich spadł z konia, pozostali jednak wciąż mogli walczyć. Kolejnym obrotem okaleczyłeś ich wierzchowce. Rozpierzchły się zrzucając jeźdźców, których szybko dobiłeś. Siedmiu pozostałych dobyło mieczy, trzech z nich ruszyło galopem, by zaraz zawrócić, aby cię stratować.
09-10-2009, 02:41 PM
Wyciągnąłem dramatycznie rękę w stronę wrogów jakbym miał rzucić czar. Błyskawicznie doskoczyłem do dwóch przeciwników z gardą próbując ciąć ich po ramionach jednocześnie gotując się do wskoczenia na wierzchowca jednego z nadjeżdżających bandytów.
09-10-2009, 04:04 PM
Widząc jak Garet walczy z grupką bandytów nagle przypomniało mi się dzieciństwo jak usłyszałem, że moi rodzice nie żyją i w tejże chwili podskoczyła mi adrenalina i zacząłem myśleć tylko o tym żeby zabić tych jeźdźców. Idąc, a wręcz truchtając w stronę jednego z rabusiów uaktywniłem na górnej części ciała tarczę z drewna z kolcami. :
-Za moją rodzineee.-
-Za moją rodzineee.-
09-10-2009, 04:44 PM
Widząc walkę wyszedłem za drzewa i rzuciłem kamienną skórę na siebie. Jednocześnie przygotowywałem trzy kamienne groty na nadjeżdżających bandytów.
(kamienny grot - wygląda jak sopel lodu tylko jest wielkości grotu włóczni. Rzut takim grotem odbywa się podobne jak kulą ognia.)
(kamienny grot - wygląda jak sopel lodu tylko jest wielkości grotu włóczni. Rzut takim grotem odbywa się podobne jak kulą ognia.)
09-10-2009, 05:04 PM
Garetowi nie udało się poważnie ranić żadnego z bandytów, jednak drasnął dwóch. Gest ręki poskutkował - jeden z bandytów nie wytrzymał i ruszył galopem w stronę Midon. Ilsidzie udało się rzucić czar, gdy wpadł na bandytę jego pęd poważnie ranił konia, człowiek zwinnie z niego zeskoczył i dobył miecza stając przed Garetem. Poczynania Morleda zakończyły się największym powodzeniem - kamienna skóra ochroniła go przed haniebnym ciosem uciekającego, natomiast groty sprawnie ugodziły galopujących w waszą stronę prosto w serca, oszczędzając konie. Zwierzęta zatrzymały się nieopodal szlaku. Widząc to, większość bandy uciekła, został tylko ten jeden, atakujący Gareta. Choć trząsł się ze strachu zamachnął się mieczem...
Garet -5PW
Ilsida -10PW
Morled -20PW
Garet -5PW
Ilsida -10PW
Morled -20PW
09-10-2009, 06:02 PM
Spróbowałem sparować cios i wybić broń z ręki przeciwnika, po czym rzucić bezbronnego na ziemię.
09-10-2009, 06:12 PM
Udało ci się to z łatwością. Chodź bandyta trząsł się ze strachu nie błagał o litość. Uklęknął i podniósł dumnie głowę czekając na cios.
09-10-2009, 06:24 PM
Trzasnąłem go na odlew. Przyciągnąłem jego twarz do swojej sycząc:
-Może cię wydać do lochu? Może zabić na miejscu? Może samemu torturować?
Chwyciłem go za fraki. Pociągnąłem go na kolana mówiąc:
-Przysięgaj mi tu, że nie będziesz więcej kradł. Wiem, że to może nie poskutkować, ale to na pewno...
Z całej siły z buta pociągnąłem jego krocze. Odszedłem od niego bokiem do towarzyszy.
-Zbieramy śmiecie i co z nim robimy?
-Może cię wydać do lochu? Może zabić na miejscu? Może samemu torturować?
Chwyciłem go za fraki. Pociągnąłem go na kolana mówiąc:
-Przysięgaj mi tu, że nie będziesz więcej kradł. Wiem, że to może nie poskutkować, ale to na pewno...
Z całej siły z buta pociągnąłem jego krocze. Odszedłem od niego bokiem do towarzyszy.
-Zbieramy śmiecie i co z nim robimy?
09-10-2009, 06:31 PM
Mężczyzna jęknął i padł na bok trzymając się za krocze. Kiedy od niego odszedłeś wykorzystał ten moment by szybko złapać leżący nieopodal miecz i przebić nim swoje serce.
09-10-2009, 06:45 PM
Spojrzałem na niego. Rozumiałem go. Nie mógł już zwyciężyć i wszystko wskazywało na to, że chciałem go torturować. Westchnąłem. A ja chciałem go wypuścić... Ale nie, bo ja jestem czarnym diabłem, demonem w ludzkiej skórze. Przeszukałem bez słowa pole potyczki i trupy, szukając też jeszcze żywych.
09-10-2009, 06:50 PM
Znalazłeś przede wszystkim niespecjalnie przydatne bronie oraz fragmenty różnych pancerzy. Oprócz tego zebrałeś 33 sztuki złota oraz zauważyłeś trzy osiodłane konie skubiące trawę nieopodal. Żywy był jeszcze jeden bandyta - grot Morleda minął serce o centymetr. Mężczyzna pluł krwią i wyraźnie cierpiał.
09-10-2009, 06:57 PM
Westchnąłem. To przekraczało możliwości większości podróżników. Zawołałem pozostałych. Podszedłem do niego, spojrzałem w jego umęczone oczy klękając przy nim.
-Jeśli wierzysz, że po śmierci gdzieś pójdziesz, to spróbuj wyznać swoje winy.
-Jeśli wierzysz, że po śmierci gdzieś pójdziesz, to spróbuj wyznać swoje winy.