Latus

Full Version: Lidar
You're currently viewing a stripped down version of our content. View the full version with proper formatting.
Pages: 1 2 3 4 5 6
Na terenach lasu poza gęstwiną czy polaną drzewa nie rosną zbyt gęsto, choć widoczność i tak jest ograniczona. Podróżując przez Lidar czasem las się przerzedza, aby następnie zgęstnieć. Oprócz Głównego Szlaku jest tu wiele innych ścieżek, które niejednokrotnie okazują się wyprowadzać podróżnika w zupełnie inne miejsce niż to, które się spodziewał znaleźć. Pod drzewami można znaleźć przyjemny cień, a często także krzewy z jadalnymi owocami. Mimo dość przyjemnej atmosfery panującej w lesie trzeba mieć się tu na baczności, zwłaszcza nocą.
Garet Jax

Choć na początku miałeś mieszane uczucia, wierzyłeś w słuszność swojej decyzji. Wiedziałeś, że oto doszedłeś do lasu Lidar. Jeżeli uda ci się przez niego przejść i znaleźć drogę, trafisz do Titanium. Istnieje jednak możliwość, iż się zgubisz. Las możesz także okrążyć, aby trafić na szlak od strony Midon. Słońce chyliło się ku zachodowi.
Znałem drogę aż za bardzo. Ruszyłem w kierunku miasta ludzi po drodze rozglądając się za jadalnymi owocami. Pilnowałem również by czujność mnie nie opuściła oraz słuch nie zawiódł.
Po kilku godzinach podróży bez postoju, gdyż pożywiałeś się tym, co udało ci się zebrać, byłeś głęboko w lesie, wiedziałeś jednak, że zbliżasz się do murów miasta. Gdy słońce zaszło, w oddali usłyszałeś złowrogie wycie.
Westchnąłem w duchu przyspieszając marsz. Kolejna bestia Miałem rękę na mieczu, by go w razie niebezpieczeństwa wyjąć tak, by ciąć przeciwnika. Siedlisko śmierdzącego zła... każde miejsce na tym świecie nie jest bezpieczne w nocy...
Wycie zbliżało się powoli, wprawnie oceniłeś, że wilków było 4-6. Do murów miasta jak obliczałeś, było jeszcze kilka godzin marszu. Było już ciemno, nie do końca widziałeś, dokąd zmierzasz i po czym stąpasz.
Znów westchnąłem w duchu. Walka była nieunikniona... Wyciągnąłem miecz stając w pozycji bojowej czekając na wilki i zapamiętując otoczenie by wiedzieć po walce gdzie jest miasto. Nasłuchiwałem.
W wyczekującym napięciu usłyszałeś, jak wilki najpierw zbliżają się niebezpiecznie, by cię minąć i oddalić się. Jeden z nich przebiegł w miarę blisko, jednak nie widziałeś go - powiedział ci o tym jedynie słuch.
Przeczekałem przejście watahy z bijącym sercem. Kiedy już się wilki oddaliły ruszyłem w stronę Titanium.
Kłopot w tym, że ze względu na panującą ciemność nie do końca wiedziałeś, czy dobrze idziesz. Kilka razy wszedłeś w drzewo, nabijając sobie solidnego guza, parę razy potknąłeś się i spotkałeś z ziemią, czasem przechodziłeś przez krzewy cierniowe zostawiające na twoim ciele czerwone ślady krwi. Raz nawet wdepnąłeś w coś, czego pochodzenia wolałeś nie dociekać.

-10PŻ
Mając wszystko gdzieś parłem dalej przed siebie.
To okazało się błędem. Zamiast zobaczyć mury miasta, zamiast w ogóle wyjść z lasu, przy kolejnym kroku poczułeś, że grunt się osuwa pod twym ciężarem. Niestety, było już za późno. Runąłeś w dół nabijając sobie niemałego guza. Z twojej głowy pociekła strużka krwi.

-20PŻ

Dalej

Vergil

Biegłeś wciąż przed siebie, na oślep, jednak wciąż słyszałeś za sobą pościg. W końcu jednak, nastała cisza... Co też nie było zbyt dobrym znakiem.
Vergil biegł przed siebie próbując zgubić pościg. W końcu nastała cisza. Normalny człowiek, nieoświadczony wojownik napewno zaśmiałby się i pogratulował sobie że uciekł. Jednak nie Vergil. Wiedział że to może byc zły znak. Mogli się zaczaić i cicho czekać aż popełni błąd. Spróbował wdrapać się na jakieś średniej wielkości drzewo aby oglądać wszystko z góry i przy okazji ukryć się.
Kiedy tylko zacząłeś wspinać się na drzewo usłyszałeś świst wypuszczanej strzały. Chwilę potem poczułeś ból w drugim boku, nie tym co wcześniej. Dokoła wciąż panowała nienaturalna cisza...

-5PŻ
Vergil zaczął wdrapywać się na drzewo. Usłyszał świst wypuszczanej strzały i poczuł ból. Tym razem w drugim boku. Dookoła nadal panowała nienaturalna cisza. Zrezygnował z wejścia na drzewo i zaczął biec na przód, byle jak najdalej od nich. Jakby się zbliżyli, może by i walczył, ale ze strzałami nie miał zbytnich szans.
Pages: 1 2 3 4 5 6
Reference URL's