- Strach przed śmiercią jest naturalny wszystkim stworzeniom - stwierdziłem całkiem poważnie - By sięgnąć gwiazd, trza najpierw rozłożyć skrzydła...
Obróciłem się w miejscu tak, by stać do niej bokiem, prawym. Po za tym jednak nie zmieniłem nic w swojej postawie, dalej trzymałem ręce na głowie, jakby po to, by wyglądać na rozluźnionego i dać jej poczucie bezpieczeństwa. Nie miałem wszak żadnej widocznej broni przy sobie. Przymknąłem lewe oko i odchyliwszy nieco twarz w jej stronę łypnąłem na nią drugim, wyzwalając przy tym swoją prawdziwą naturę.
- Czasem nieznane bywa fascynujące - stwierdziłem starając się tchnąć w owe słowa jak najwięcej osobistego uroku, czyniąc to wpoły szeptem, w połu chrypliwym mruknięciem. Miałem głęboką nadzieję że nie zemdleje lub nie zacznie wrzeszczeć...wyglądała mi na silne dziewcze.