Wzruszyłem ramionami ubolewając nad głupotą ludzi. Zacisnąłem pięści i uniosłem je ku niebiosom rozpalając w swym wnętrzu płomień działania i mobilizacji, tak rzadko odwiedzający mój umysł. Przed mymi oczami pojawił się obraz panienki Valeris kiedy ze mną rozmawiała. Wciągając głęboko powietrze skupiam się na tym, by wyzwolić swoją moc. Jeżeli mi się uda zamierzam po prostu odsunąć się od żywopłotu na pięć kroków i w niego wbiec. Nawet jeżeli rośnie on otaczając ceglany mur nie podejrzewałem by było to w stanie wyrządzić mi jakąkolwiek krzywdę dlatego będę biegł z całym pędem jaki będę w stanie uzyskać z rozbiegu.