Post Reply 
Karczma "Pod Srebrnołuskim Wężem"
Author Message
Garet Jax Offline
Człowiek

Posts: 301
Joined: Sep 2009
Post: #225
RE: Karczma "Pod Srebrnołuskim Wężem"
-Czego jeszcze nie słyszałeś... -powiedziałem w zadumie. Podrapałem się po głowie.
-To może wyprawa do ruin... z dwa miesiące temu... Siedziałem sobie spokojnie w Hausken popijając piwo, a tu jakiś magik podchodzi i coś zaczyna truć o Runach Życia, że niby to takie kamyki z uwięzionymi w środku duszami i że niby te Runy są na wieży w ruinach koło Titanium. Więc dałem się skusić na łatwy zarobek, bowiem tamten chudzielec płacił 2 tysiące złota i jedną czwartą z góry. Wzięliśmy jeszcze takiego ogromnego barbarzyńce, który chyba się nie mył od urodzenia i dziwnego gościa. Całkiem dobrze szył z łuku. Po zaułkach chodziły plotki, że musiał uciekać z miasta, że to jakiś świr obdzierający ze skóry swoje ofiary. I nie chodzi mi tu o jakieś wilki, czy co. Ludzi zabijał. Ale naszego zleceniodawce to nie zraziło i wspaniała czwórka została dopełniona. Po drodze nic się nie działo prócz ataku kilku bandytów i dekanów. Jak byliśmy w gruzach fortecy chuderlak się zaczął przemieniać. Zmienił się w takie wielkie pająkopodobne coś i chciał nas zabić. Więc ja, ten barbarzyńca i morderca. Zwialiśmy do wieży. Na wejściu przywitała nas dziura w podeście, w którą z rozpędu powpadaliśmy. Po miłym i kilkumetrowym locie znaleźliśmy się w jakimś laboratorium. A dokładnie to barbarzyńca wpadł na kolce. Ja z tym świrem przeszukaliśmy dokładnie salę. Znaleźliśmy kilka drogich eliksirów i komponentów, ale ja wkręciłem tamtemu, że to słaba wódka była z zapleśniałym żarciem. W akcie zemsty roznieśliśmy pomieszczenie w powietrze korzystając z jakiegoś ognia alchemicznego, kilka razy mocniejszego od prochu. Gdy byliśmy na zewnątrz znów pojawił się chuderlak. Trochę poskakał, pomachał kijem, popluł się i znów zmienił się w tego niby pająka. Jak się na niego świr rzucił gdy mu zabrakło strzał, to chudzielec go pożarł w całości. Myślał, że ja sobie uciekłem, więc się odmienił. Rzuciłem w niego jakimś kamieniem, to się popłakał i uciekając, wpadł do tej dziury w wieży nabijając się na kolce. Ździebko zdziwiony wróciłem do Hausken. Opchnąłem te śmiecie z ruin innemu alchemikowi, także chudzielcowi z lagą, noszoną by pewnie psy odganiać, jak go nimi poszczują. A szczują pewnie często. Mając pełną kabzę wyruszyłem do Titanium. Tam się wkręciłem do elit. Resztę znasz: żona kupca i takie tam. Coś ciekawego się działo przez ten czas w mieście?
10-27-2009 05:57 PM
Find all posts by this user Quote this message in a reply
Post Reply 


Messages In This Thread
RE: Karczma "Pod Srebrnołuskim Wężem" - Garet Jax - 10-27-2009 05:57 PM