Wydało ci się, iż chłopak zrobił krok do przodu, jednak nie byłeś pewien. Zamiast zranić chłopaka z impetem odciąłeś mu głowę. Ciało runęło na ziemię szybko tworząc kałużę krwi. Kiedy twoja broń prawię już dosięgła celu w rękach nieznajomego nagle znikąd pojawiły się dwa miecze, sprawnie parujące twój atak. Mężczyzna cofnął się o kilka kroków.
-Jesteś żałosny, kompletny brak intuicji, zero inteligencji, zdolności też nikłe. Właśnie zabiłeś bezbronnego, niewinnego chłopaka, który nawet nie był dorosły. Nigdy nie widziałem kogoś, po kim wyraźniej byłoby widać, iż jest zahipnotyzowany, ale ty go i tak zabiłeś, no pewnie, czemu nie. Pomyślałeś choć przez chwilę o jego rodzinie? Co sobie pomyślą, kiedy chłopak nie wróci do domu? A ludzie opiewają Gareta Jaxa... Jeżeli pieśni mówią prawdę, człowiek ten dawno umarł, ty nie możesz się zwać nawet jego cieniem. Nie jesteś nawet wart mojej uwagi, bywaj, być może jeszcze kiedyś cię sprawdzę, kiedy dojrzejesz. - Po tych niezwykle wyniosłych słowach ubrany na czarno mężczyzna, z którego twarzy zapamiętałeś jedynie ironiczny uśmiech odszedł drogą w stronę Titanium. Odchodził powoli, ty jednak nie mogłeś nic zrobić. Nie mogłeś się ruszyć a tym bardziej biec za nim, nie mogłeś nic powiedzieć. Mogła to być spowodowane jego słowami, jak też hipnozą.