Żebyście mieli co wypominać:
GRY:
1. Company of Heroes z dodatkami;
2. Wiedźmin, chociaż najnowszego patcha nie obsługuje mój proc (albo na odwrót);
3. Cabal Online z 3rzy miesięcznymi przerwami;
4. Dungeon Crawler od niechcenia;
5. Gry, które odgrzewam, bo mam do nich sentyment (za dużo by wymieniać);
6. Fable, bo ma jakiś urok;
7. NWN2 z dodatkami - wspominam na single, akcje z multi;
8. WH40k z dodatkami - czasem odświeżam, mimo imba z 9cioma rasami;
9. Pasjans na czas - rekord 46 sekund;
10. Aż tyle oryginałów nie mam, żeby wymieniać do 10ciu pozycji (ale jednak mam coś takiego, że wolę oryginał kupić na pół roku nić piraty ściągać);
MUZYKA:
1. Metallica - za całokształt twórczości;
2. DevilDriver - za melodię zagłuszaną darciem ryja;
3. Blind Guardian - nominacja za klimat (chociaż światopogląd zniszczyło mi to, że są to niemcy...);
4. Nirvana - dawne dzieje;
5. Pearl Jam - też stare czasy przegrywania kaset... jakiś taki sentyment;
6. Off Spring - jw., ile to się z teledysków śmialiśmy;
7. Dezerter - mimo wszystko mają mądre teksty;
8. RHCP - za te kilka utworów które lubię nucić.
9. Metalowo-rockowe covery różnych utworów - bo świadczą o wyższości tych gatunków nad resztą;
10. Co mi wpadnie w ucho;
@Tif: Yellowcard lubię za parę utworów, ale są dla mnie nijacy. Tenacious D ma fajne utwory (Pick of Destiny był w granej części dobry) ale obejrzyj sobie ich koncerty...
FILMY:
Wymienię tylko, gdyż żadnej hierarchii z nimi związanej nie posiadam.
STAR WARS (ogólnie wszystko, a pojedynki z użyciem lightsaberów jarają), LOTR (śmieszna sztampa mająca luki względem sztampowej książki), Terminator 4 (bo z przyjaciółką płakaliśmy ze śmiechu), Odlot i Wall.e (mimo typowych dla antysemickiego Disney'a momentów - bajki jakich dawno nie było), Back to the Future (wszystkie, sentyment), Willow i Neverending Story (niby też sentyment, al śmieszne to-to było), Dystrykt 9 (mimo widocznych błędów, za pomysł), Pirates of Caribbean (całość - Harr... Drink Up Me Hearties, Yo Ho... parę błędów wybaczam w zamian za super opowieść/przygodę/soundtrack/klimat)... więcej grzechów nie pamiętam.
KSIĄŻKI:
1. Wiedźmin (saga i opowiadania - za całokształt)... Tif, a idź i sam się w rzyć wychędoż! Naprawdę byłbym skłonny ci użyczyć pięknego wydania Wiedźmac'a, którego za cholerę nie można teraz prawie dostać, a mnie się pięknie na półce w honorowym miejscu prezentuje; ;]
2. Opowiadania ze Świata Dysku Terry'ego Pratchett'a (Disc World - w cholerę tego, ale naprawdę jest to warta przeczytania fantastyka humorystyczna, z ciekawym, niekonwencjonalnym i niekiedy O-Kurdę-Że-Na-To-Nie-Wpadłem-Chociaż-Myślałem-Podobnie podejściem do różnych zagadnień. W oryginale dużo zyskuje, jeżeli ktoś posługuje się na tyle engliszem, żeby rozumieć gierki słowne.);
3. Władca Pierdzie... Pierścieni (wraz z 'Hobbitem', mimo sztampowości wypada znać źródło większości obecnie wykorzystywanych motywów w kanonie fantasy... no i kolejne ładnie prezentujące się wydanie na półce);
4. Kilka opowiadań z realiów STAR WARS i FORGOTTEN REALMS (Raczej za własne wyobrażenia powstałe w skutek czytania niezbyt trafnie wykonanych tłumaczeń.);
5. Dywizjon 303 - jedyna lektura, która mnie zainteresowała;
6. Zbiór-Opowiadań-Książek-Bądź-Rzeczy-Pokrewnych-Z-Którymi-Się-Zaznajomiłem-Aczkolwiek-Przypominają-Mi-Się-Okazjonalnie.
W zasadzie wyszło TOP WHATEVER... ;P
(This post was last modified: 11-28-2009 02:29 PM by Niziur.)