Vergil dotarł do najbardziej monotonnego odcinku Głównego Szlaku. Na północy widać było góry smocze. Wydawały się z tej odległości niewielkie, lecz słyszał wiele opowieści o ich ogromie i ich niebezpieczeństwach. Daleko przed sobą zobaczył mury Midon. Po szlaku przechadzało się kilka osób jednak Dekan nie przejął się tym. Nie obchodziło go to. Szedł dalej do miasta rozmyślając. Po dłuższej analizie przygód które wydarzyły się od wyjścia z Titanium uświadomił sobie jedno. Z napadania i plądrowania nie wzbogaci się, lecz prędzej zginie. Rozmyślał więc co by wybrać na nowy zawód... Nie chciał już być członkiem hanzy. Nie jest już nim nic winien. Teraz Wilk stanie się kimś lepszym. Postanowił odpracować swoje dobre imię. Tylko jak ? Dowie się w czasie podróży. Tak. Postanowił zostać podróżnikiem. Może czasem będzie czymś w rodzaju myśliwego, lecz tylko na wszelkiego rodzaju plugastwa. - No to w drogę ! - Powiedział odmieniony duchowo Dekan idąc do Midon.