Latus

Full Version: Przedgórze
You're currently viewing a stripped down version of our content. View the full version with proper formatting.
Pages: 1 2
Przedgórze to równinny pas znajdujący się na południe od szczytów Gór Smoczych. Roztacza się stąd wspaniały widok na najwyższe szczyty pasma - Altusa i Celsusa. Ze względu na rzadko pojawiających się w tej okolicy przedstawicieli ras myślących teren ten, a przede wszystkim trawę na nim rosnącą upodobały sobie stada dzikich zwierząt. Mimo tego okolica wydaje się być dziwnie pusta i monotonna, jedynie wąski strumyk przemieniający się później w rzekę Revillo przerywa ten obraz.
Marvil

Po godzinnym marszu słońce powoli zaczęło chylić się ku zachodowi.
-Tu będzie nasz nocleg. - rzekł Laruis. Przez "tu" miał na myśli niczym nie osłonięty, równinny teren. - Ogień ochroni nas przed nieproszonymi gośćmi, a przeciwników na tym terenie dojrzymy z daleka. Uwaga tylko na nisko przelatujące smoki. - zażartował. Zaczął szukać drewna na opał, pomagali mu lotosi. Zostałeś sam na sam z Johnem, gdy tamci oddalili się kawałek. Człowiek milczał.
Przynajmniej jeśli nas ktoś śledzi nie będzie się mógł ukryć ani uciec niezauważony. - pomyślałem gdy zobaczyłem ten równinny teren.
Położyłem swoje rzeczy i usiadłem obok nich. Oczywiście wyciągnąłem fajkę gdyż już dość długi czas nie paliłem. Gdy oddawałem się w najlepsze nałogowi zapytałem Johna:
- Mam pytanie, czy jak szliśmy przez cały ten czas nie zauważyłeś czegoś dziwnego? Może ktoś za nami idzie?
-Owszem, śledzi nas zabójca. - odparł najspokojniej w świecie John, głosem bez emocji. Reszta drużyny wciąż nie wracała.
- Zabójca? Jaki zabójca? - zapytałem zaniepokojony. - Wiesz dlaczego nas śledzi? I czemu wcześniej nie raczyłeś nam o tym wspomnieć?
Patrzyłem rozgniewany na Johna i czekałem na odpowiedź.
-Nasz przeciwnik to nie byle kto, skoro nie da się nic zrobić to nie ma po co kłapać niepotrzebnie ustami. Mam nadzieję, że także zauważyłeś, że to lotos z magią roślinną. Nie strofuj niepotrzebnie reszty. My go zauważyliśmy, gdyż łucznicy zwracają uwagę na szczegóły. Muszą. Przebiegły lotos ściga nas od samiutkiego Midon, nie wiem na kogo ma zlecenie. Próbowałem go złapać podczas postoju nad jeziorem, ale uciekł mi. Ale nie myśl o tym - mamy teraz większe problemy na głowie. - Po chwili dołączyła do was reszta. Laruis ułożył znalezione drewno i szybko rozpalił ognisko za pomocą krzesiwa.
Lotos zabójca? - byłem bardzo zdziwiony, lecz o dziwo nie przerażony. Bo raczej nie na mnie ma zlecenie, nie jestem nikim istotnym. Na lotosów pewnie też nie, więc zostaje Laruis. Muszę z nim porozmawiać. Najlepiej będzie dziś w nocy.
Ucieszyłem się z ogniska i usiadłem bliżej by się ogrzać.
Nie rozmawiaj z Laruisem. Nic ci to nie da. - usłyszałeś w swojej głowie głos Johna, który wpatrywał się w ciebie badawczo. - Tylko mi tu teraz w szok nie wpadaj...
Pozostali zachowywali się, jak gdyby nigdy nic.
Czytasz w moich myślach?! Wynoś się z mojej głowy! To była moja ostatnia myśl. Później starałem się nie myśleć o niczym tylko wpatrywałem się w płomienie. Rozgniewany patrząc na płomienie, wyobrażałem sobie ścianę ognia w około mojego umysł, której nikt nie mógłby pokonać.
Spaliłbyś sobie mózg. - padło w twojej głowie, potem zapanowała tam cisza. Wszyscy układali się do snu, pierwszą wartę miał pełnić Laruis.
Poczekałem jakiś czas aż wszyscy zasną. Wstałem i podszedłem do Laruisa.
- Musimy porozmawiać. - powiedziałem, patrząc jednocześnie czy żaden z towarzyszy się nie przebudził.
Wszyscy spali, przynajmniej tak ci się wydawało.
"Jak mu powiesz, rozkojarzysz go i nici ze smoka." - znów usłyszałeś w głowie.
"Celuję do ciebie z łuku, prosto w krtań. Ciii."
-O co chodzi? - spytał niczego nieświadomy Laruis.
Kim jesteś? - zapytałem w myślach. Zmarszczyłem brwi, ale jednocześnie miałem zdziwiony wyraz twarzy.
- Jak dobrze znasz Johna? - powiedziałem do Laruisa.
"Johnem bałwanie. Nie mów mu o zabójcy, dla naszego wspólnego dobra. Proszę."
-Cóż, średnio. - odparł Laruis. - Spotykaliśmy się od czasu do czasu przy okazji wypraw na smoki, nasze drużyny nigdy się nie lubiły. My też nie... Najbardziej denerwuje mnie to, że uratował mi życie...
"Nooo nie, znowu zaczyna... Nie drąż, zanudzi cię." - słyszałeś w głowie.
Kim jesteś? ponowiłem moje pytanie.
- Opowiedz mi o tym - uśmiechnąłem się sam do siebie. - Jestem ciekaw jakim John jest człowiekiem.
Człowiekiem? Gdy o tym pomyślałem spojrzałem w stronę śpiącego Johna.
Pages: 1 2
Reference URL's