Hausken otacza Las Bezimienny, niezwykle różnorodny, na obrzeżach bardzo rzadki i przejrzysty gęstnieje w stronę swego centrum, czyli osady lotosów. Rasa ta nie widzi potrzeby nazywania dzieł natury, las to dla nich las. Dlatego właśnie ludzie nazywają go lasem Bezimiennym. Zajmuje ogromną przestrzeń, znajdują się w nim zarówno liczne polany jak i miejsca ciemniejsze niźli najmroczniejsza puszcza. Ze względu na naturę lotosów zwierzęta nie boją się przebywać w tym lesie, jednak nie możesz być do końca pewny, że to na co polujesz, to prawdziwe zwierzę...
Hungrin
W lesie słyszałeś wiele odgłosów różnych zwierząt oraz szum liści. Przez chwilę nasłuchiwałeś kojących dźwięków po chwili jednak przypominając sobie o misji. W głębi lasu znalazłeś pierwszy trop - drzewo o korze rozoranej grubymi pazurami, choć oczywiście sprawcą nie musiał być twój cel.
Podszedłem pod drzewo. - Hmmm... Ciekawe czy to ten potwór o którym mówił gospodarz... - Pomyślał. Przypomniał sobie że stwór miał łapy niedźwiedzia oraz rogi. Przypatrywał się śladom na korze próbując określić kiedy to coś rozorało korę pazurami. - Możliwe że to on. Widać, że pazury są grube a lwy chyba tu nie występują... - Pomyślał. Dalej przypatrywał się śladą na korze.
Dzięki dużej wiedzy i doświadczeniu wyczytałeś, że ślady są dość świeże. Na ziemi ujrzałeś trop - ślady należały prawdopodobnie do dużego kota, jednak wielkość łap odpowiadała raczej ludzkim stopom.
Po chwili przyglądania Hungrin stwierdził że ślady są świeże. Rozglądnął się po ziemi szukając tropu. Znalazł go. Na ziemi widniały ślady. Uklęknął na jedno kolano i zobaczył ślady kota. Rozglądnął się z lekkim niepokojem. Łapy dorównywały wielkością ludzkim stopą. Ocierając pot z czoła poszedłem za śladami na ugiętych kolanach, uważając żeby nie wydawać głośnych dźwięków.
W końcu, ukryty za krzewem dojrzałeś cel, a przynajmniej tak ci się wydawało. Przed tobą istota o niedźwiedzich łapach i rogach byka pożywiała się na zabitym przed chwilą jeleniu. Widziałeś jednak coś więcej - istota od pasa w dół była lwem, tułów oraz głowa były ludzkie. Postać miała też ogon - węża, którego dojrzałeś zbyt późno - ten wiedział już o twojej obecności. Potwór wstał i obrócił się w twoim kierunku.
Hungrin zobaczył stwora. - To Dekan ! - Wykrzyknął w myślach. Teraz zrobił to, czego nie zrobił jeszcze nigdy tą bronią. Wyjął sztylet z osłony. Przyjął pozycje bojową, ale zamiast skoczyć na ów przeciwnika skupił się i wysłał w jego kierunku kulę ognia. Po wysłaniu kuli przemienił się w części. Wyszczerzył wilcze kły grożąc stworowi. Przyjął pozycję obronną, czekając na ruch przeciwnika.
Dekan zwinnie uskoczył przed kulą ognia, aby tuż po wylądowaniu wyskoczyć w twoim kierunku. Walczył chaotycznie, rzucił się na ciebie frontalnie, szykując masywne łapy, aby cię rozszarpać.
-10PW
Hungrin widział skaczącego stwora, oraz swój nieudany atak. Gdy stwór chciał na niego skoczyć Lotos znów się skupił mając zamiar wyczarować przed sobą ostrze miecza, na które nabiłby się stwór.
Udało ci się wyczarować ostrze, na które z impetem nabił się dekan. Rana jednak nie była śmiertelna i przeciwnik zdołał drapnąć cię w ramię zanim całkiem udało ci się odskoczyć. Nagle, ku twojemu zdziwieniu zostałeś cięty przez plecy wielkimi pazurami. Życie uratował ci jedynie odruch, dzięki któremu wygiąłeś ciało w przód jak tylko poczułeś dotyk. Za tobą stał drugi dekan, różnił się od pierwszego tylko od pasa w dół - ta część była kozia. Nie miał też ogona. Tymczasem pierwszy dekan zdołał zejść z wyczarowanego ostrza i krwawiąc zmierzał w twoim kierunku. Masz go po prawej, drugiego przed sobą. Za twoimi plecami stoi drzewo.
-15PŻ
-5PW
Hungrin był w beznadziejnej sytuacji. Nie dość, że został zraniony przez dźgniętego Dekana, to jescze drugi zaatakował z niencka. Oparł się plecami o drzewo. - Panowie, spokojnie... - Powiedział. - Dlaczego atakujecie tutejszych mieszkańców ? - Spytał. Gdyby zaatakowali wytworzy ścianę ognia przed sobą, aby w nią wlecieli i ewentualnie się spalili.
Dekani nie wyglądali, jakby zrozumieli co do nich mówisz. Na przeszkodzie stała nie tyle bariera językowa co ich inteligencja, a raczej jej brak. Obaj rzucili się na ciebie dość szybko, ściana ognia wyrosła spod ziemi paląc futro przeciwników, dzięki zaskoczeniu nie trafili w ciebie, jednak pazury jednego z nich poorały korę drzewa tuż nad twoją głową. Dekani są zajęci gaszeniem swoich futer.
-15PW
Hungrin westchnął cicho. - Tego się spodziewałem... - Pomyślał. Teraz gdy byli zajęci gaszeniem swoich futer miał dogodną sytuację na wykonanie ataku. Strużka potu zleciała mu z czoła gdy zobaczył, jak mało brakowało żeby dostał w głowę. Skoczył na Dekana z rogami byka, próbując wbić sztylet w kark stwora.
//obaj mają rogi byka ale rozumiem, że atakujesz pierwszego ^^//
Twój cios zakończył się powodzeniem, wbiłeś sztylet po samą rękojeść i wiedziałeś już, że gdy go wyjmiesz dekan padnie na ziemię martwy. Błędem jednak było zignorowanie drugiego przeciwnika - ten widząc sytuację wpadł w szał i machając na oślep masywnymi łapami zranił cię dwukrotnie w ramię. Choć rany były płytkie, wystarczyły, byś puścił sztylet, który został w cielsku pierwszego stwora. Drugi biegnie w twoim kierunku pochylony, by nabić cię na rogi.
-10PŻ
Hungrin jęknął cicho gdy został dwukrotnie zraniony w ramię. Teraz skupił się, musiał zabić tego drugiego. Skupił się chcąc zmaterjalizować przed sobą coś w rodzaju tasaka który przygniótłby ostrzem drugiego Dekana. Pierwszego chciał kopnąć w plecy, a jakby się wywrócił podejdzie i wyciągnie sztylet z karku.