Latus

Full Version: Brama
You're currently viewing a stripped down version of our content. View the full version with proper formatting.
Pages: 1 2 3 4
Czyżby szczęście mi dopisało? Zobaczmy. Podszedłem do istoty stojącej przy wozie i zapytałem:
-Witaj. Wybieracie się gdzieś? Pytam bo chciałbym się dołączyć jeżeli jest taka możliwość.
-Zmierzam do Midon, dobry człowieku, za jedyne 40 sztuk złota możesz zabrać się ze mną. - odpowiedział poważnie mężczyzna. Sprawiał wrażenie rozważnego i statecznego. - Wyruszamy jutro o świcie, jeżeli cię nie będzie uznam, że nie jedziesz. - dodał.
-Sam chcesz przebyć taką drogę.- Zapytałem zdziwiony, a gdy doszło do mnie że muszę zapłacić jeszcze za podróż zacząłem się śmiać. Gdy już się uspokoiłem głosem zapytałem:
-Bardziej mi chodziło o pracę. Nie potrzebny jest mag do pomocy?- Popatrzyłem się na wóz by określić ile się w nim osób może zmieścić.
Do wozu z trudem wepchnąłbyś około 6 dorosłych osób.
-Nie potrzebny, w końcu nigdzie się nie ogłaszałem. Jak nie pasuje: droga wolna. - wskazał ścieżkę prowadzącą przez las tym samym dając ci do zrozumienia: albo on, albo na piechotę. - Poza tym, idzie ze mną chyba jakiś taki dziwny jegomość, szaleniec trochę, jak by mnie ktoś pytał. W każdym razie ponoć bić się umie, ale potrzebny mi też nie jest. Równie dobrze mogę ruszać sam. - rzekł obojętnie.
Taki spokojny... Aż mnie irytuje. A gdyby mu się ten wóz całkiem przypadkowo spalił, a ja przechodząc obok niego bym mu wytknął jego słowa. Lekko zirytowany zapytałem:
-A gdzie znajduję się ten szaleniec i jak się zwie? Może on wpłynie na twoje zdanie.-
-A jak ma wpłynąć? Ten wóz jest mój i tylko mój, tamten tak jak ty, szuka podwózki. Z tym że ów szaleniec zapłacić się zgodził... A gdzie jest? A no pewno śpi. Tobie też radzę, ja wyjeżdżam o świcie, jak się tu nie zjawisz będziesz albo czekał tydzień albo szedł na piechotę.
Nie odzywając się poszedłem w stronę gospody. Po drodze spojrzałem w górę by zobaczyć ile jest czasu do mroku. Przed wejściem do "natury" pomyślałem. Żeby tam był ktoś kto mi pomoże.
Właściciel wozu nawet nie spojrzał za tobą. Doszedłeś do gospody.

Dalej

Ilsida

Ujrzałeś jak wóz, którym miałeś jechać rusza z wolna. Spokojnie możesz go dogonić, ale jeszcze kilka chwil i byłoby za późno.
Widząc odjeżdżający wóz spojrzałem czy nie mógłbym się zakraść i nie zauważalnie wejść na wóz czy jedynym wyjściem jest spotkanie z opryskliwym panem.
Choć prawdopodobnie na wóz byś się zakradł, twoja obecność nie pozostała by niezauważona czy nieusłyszana. Trzeszczące deski i uchylony materiał, dzięki któremu obrót głowy mężczyzny wystarczył, aby ten miał widok na całe wnętrze. Ku twemu zdumieniu tuż obok mężczyzny trzymającego lejce zauważyłeś jeszcze jedną sylwetkę.
Nie zaryzykuje, lepiej pokazać się i spokojnie przejechać tą drogę. Podbiegłem do wozu tak żeby jego właściciel mnie zauważył po czym krzyknąłem wyraźnie:
-Jest jeszcze jedno miejsce dla podróżnika? Mogę zastąpić tego szaleńca.
Zauważywszy cię, człowiek, którego widziałeś już wczoraj zatrzymał się. Obok niego siedziała... kobieta, której próbowałeś wczoraj zaimponować w karczmie! Mężczyzna odezwał się krótko:
-50 sztuk złota. - Po tych słowach wyciągnął otwartą dłoń w twoją stronę.
Gdy ujrzałem kobietę lekko się zdziwiłem i zaczerwieniłem lecz po chwili pamiętając o manierach przywitałem kobietę, a następnie chcąc zmniejszyć cenę i przypomniałem sobie co mówił szaleniec wczorajszego wieczoru i odparłem:
-Słyszałem, że gdy znajdą się dwie osoby, które będą z panem jechać cena opuści się do połowy. Naprawdę nie da się jej opuścić? Bardzo mi na tym zależy.
-Nikt nigdy nie mówił nic o połowie, chyba cię pamięć zawodzi. A ta kobieta to gość specjalny, który ma przejazd za darmo. A że z tyłu nikt nie jedzie... - wskazał wnętrze wozu. - To 50 sztuk złota.
Kobieta uśmiechała się wesoło. Sytuacja najwyraźniej ją bawiła.
Chętnie bym go uderzył ale na to jeszcze przyjdzie czas. Poczekaj jak będziemy w połowie drogi nikczemniku, pożałujesz że mi nie spuściłeś ceny. Lekko poirytowany wyciągnąłem 50 sztuk i dałem nieznajomemu po czym wsiadłem na wóz. Widząc uśmiech na twarzy kobiety spojrzałem jej prosto w oczy i przypomniałem sobie sytuacje w karczmie. Ciekawe czy zafascynuje ci to co zrobię.
Pages: 1 2 3 4
Reference URL's