09-13-2009, 05:22 PM
09-13-2009, 05:53 PM
- Dzięki, zapamiętam ! - Krzyknął za nim i przygotował się do przekroczenia bramy. Powoli ruszył w stronę gospody.
09-13-2009, 06:04 PM
09-18-2009, 01:53 PM
Hingrin rozglądnął się. Zobaczył wóz i człowieka obok niego. - Może on mi wskaże drogę ? - Pomyślał. Popatrzył na człowieka - Wiesz może gdzie jest karawana ? - Sptał przyglądając mu się rześkimi oczyma.
09-18-2009, 02:18 PM
Mężczyzna zaśmiał się.
-Toż ci jest karawana! - rzekł pokazując na swój wóz. - Jam jest jej przywódca! - powiedział wypinając dumnie pierś. Miałeś wręcz pewność, iż mężczyzna jest nieco stuknięty.
-Toż ci jest karawana! - rzekł pokazując na swój wóz. - Jam jest jej przywódca! - powiedział wypinając dumnie pierś. Miałeś wręcz pewność, iż mężczyzna jest nieco stuknięty.
09-19-2009, 08:07 AM
Hungrin stał przed człowiekiem który uważał się za przywódce karawany. - Yyyy... No dobra... - Powiedział trochę zmieszany. - A więc ruszasz do Midon ? - Spytał. - Jeśli tak to jade z tobą. - Powiedział patrząc się na koleszkę przed sobą. - No, chyba że nie mogę. - Powiedział czekając na odpowiedź kolesia.
09-19-2009, 08:12 AM
-Ależ możesz! Moooożeeeesz! Tyyylko nie za darmo. - powiedział zwiększając tempo wypowiedzi pod koniec. - Każdy inny chciałby 100 sztuk złota! Ja natomiast wezmę tylko 50! Chyba, że znajdzie się jeszcze jedna osoba, to zejdę do 40 od każdego! A jak jeszcze jedna, to już nie zejdę! A kolejna się nie zmieści! - po tych słowach mężczyzna zaczął wydawać dziwne dźwięki, coś jak by nucił lub śpiewał, nie byłeś pewien.
09-19-2009, 08:18 AM
Lotos stał przed chłopem i prychnął. - To chyba ty mi powinieneś płacić że chcę z tobą iść. - Powiedział. - W końcu wiesz... Bandytów jest sporo. Ja mógłbym zapewnić ci bezpieczeńswto aż do Midon. - Powiedział. - Oczywiście postaram się też załatwić drugiego "najemnika"... Oczywiście jeśli pójdziesz na ten układ... - Powiedział z trudem powstrzymując się od śmiechu.
09-19-2009, 08:26 AM
Mężczyzna dziwnie spoważniał.
-Jak nie chcesz ze mną jechać, idź na pieszo. Zobaczymy kto częściej będzie atakowany. Ochrony mi nie trza, nigdzie się nie ogłaszałem. Jak za drogo to znajdźty se drugiego. O! - Po tej krótkiej chwili powagi wrócił do swojej "piosenki".
-Jak nie chcesz ze mną jechać, idź na pieszo. Zobaczymy kto częściej będzie atakowany. Ochrony mi nie trza, nigdzie się nie ogłaszałem. Jak za drogo to znajdźty se drugiego. O! - Po tej krótkiej chwili powagi wrócił do swojej "piosenki".
09-19-2009, 08:49 AM
Hungrin westchnął lekko. - Trzydzieści... - Powiedział zaczynając się targować. - A jeśli załatwie drugiego pomocnika to dwadzieścia. Co ty na to ? - Spytał całkowicie poddenerwowany.
09-19-2009, 09:01 AM
-Nigdy w życiu. - odparł tamten śmiejąc się. - Już ci powiedziałem, albo idź na pieszo, albo z normalną karawaną, która zabierze cię za co najmniej sto sztuk złota. Wciąż nie rozumiesz tej oferty, co? - znów się zaśmiał.
09-19-2009, 09:04 AM
Hngrin w końcu zmiękł. - No dobra... Masz... - Powiedział wyciągając mieszek i odliczająć 50 sztuk złota. - Kiedy wyruszamy ? - Spytał uspokajając się już.
09-19-2009, 09:26 AM
-Weź te pieniądze i bądź tu z nimi jutrzejszego ranka. - odpowiedział mężczyzna i najwidoczniej uznał rozmowę za zakończoną, gdyż oparł się o wóz tak jak wcześniej i leniwie rozglądał się dookoła, tak jakby ciebie nie było.
09-19-2009, 09:31 AM
Hungrin zapiął mieszek spowrotem u pasa. - Gdzie teraz się udam ? - Spytał samego siebie w myślach. W końcu jednak postanowił poszukać kolejnego człowieka który pojechałby z nimi. Nie wierzył do końca "przywódcy" co do bezpieczeństwa tej karawany. Przygotował się do marszu do gopody "Natura".
09-19-2009, 09:35 AM