09-19-2009, 05:23 PM
09-19-2009, 05:26 PM
Uśmiechnąłem się. Zawsze mogła mieć mniej... Dosypałem zdobyte złoto do mojego wcześniejszego. Zadowolony z pierwszej zdobyczy począłem szukać następnego naiwniaka.
09-19-2009, 05:30 PM
Tak bogatych jak wcześniej nigdzie nie dojrzałeś, jednak twą uwagę przykuł średniej wielkości mieszek u pasa szczupłego, uzbrojonego w miecz mężczyzny. Był to strażnik, który szukał czegoś lub kogoś z ręką na mieczu, szedł tyłem do ciebie i w ogóle się nie oglądał za siebie.
09-19-2009, 05:34 PM
Odwróciłem się chowając sztylet natychmiast. Od razu ruszyłem spokojnie w stronę zamku. Pewno już szukają mnie, a mi się nie chce z nimi gadać. Może uda mi się przy okazji włamać do zamku...
09-19-2009, 05:37 PM
09-19-2009, 06:05 PM
Znów zacząłem skanowanie ludzi szukając tych potrzebujących i bogatych.
09-19-2009, 06:11 PM
Potrzebujących nie było, jednak znów ujrzałeś kupca, którego śledziłeś wcześniej. Jego mieszek wciąż był wypchany.
09-19-2009, 06:13 PM
Tym razem szybko podbiegłem w jego kierunku i zatrzymałem się przy najbliższym straganie pytając się właściciela:
-Przepraszam, jak można dojść do karczmy?
-Przepraszam, jak można dojść do karczmy?
09-19-2009, 06:45 PM
Sprzedawca burknął:
-Nie jestem informacją, nie mam czasu na czcze gadanie, albo pan kupuje albo proszę odejść. - Tymczasem śledzony kupiec oddalił się nieznacznie.
-Nie jestem informacją, nie mam czasu na czcze gadanie, albo pan kupuje albo proszę odejść. - Tymczasem śledzony kupiec oddalił się nieznacznie.
09-19-2009, 06:47 PM
-Cóż, dziękuję... -ruszyłem za kupcem. Kiedy przybliżyłem się do niego wykonałem to samo działanie jak przy szlachciance.
09-19-2009, 07:08 PM
Przeliczyłeś się. Kupiec był wyczulony na takie zagrania. Obrócił się szybko, łapiąc cię za rękę tak sprawnie, iż wypadł ci z niej sztylet.
-Już wcześniej mnie obserwowałeś, złodziejaszku, co?! Straż! Straże! - krzyczał trzymając cię w zaskakująco silnym uścisku.
-Już wcześniej mnie obserwowałeś, złodziejaszku, co?! Straż! Straże! - krzyczał trzymając cię w zaskakująco silnym uścisku.
09-19-2009, 07:25 PM
Nie miałem wyboru. Jednym, płynnym ruchem wyciągnąłem miecz odcinając rękę kupca. Błyskawicznie rzuciłem się w stronę bramy.
09-19-2009, 07:28 PM
Kupiec złapał rękę pozostałą mu dłonią i darł się wniebogłosy obserwując tryskającą z odciętej kończyny krew. Wkrótce zemdlał z szoku, wielu świadków uciekło z okrzykiem przerażenia. Ty zaś, choć próbowałeś biec, co chwilę wpadałeś na ludzi zgromadzonych tłumnie na bazarze. Nie mogłeś biec. Za sobą usłyszałeś, że straże są już przy okaleczonym mężczyźnie.
09-19-2009, 07:32 PM
Cholera! Jak straże mnie złapią to pewnie na miejscu zabiją. Ale nie będę przecież wyżynał sobie drogi przez ludzi! Czujnie czekałem z mieczem na przybycie strażników. Wyciągnąłem jeszcze sztylet zza pasa.
09-19-2009, 07:42 PM
Na twoje szczęście tłum przeszkadzał nie tylko tobie: strażnicy także mieli problem z przeszukiwaniem terenu. Co więcej, ze względu na popłoch, właściwie nie do końca wiedzieli kogo szukać, toteż po chwili odpuścili. Jeden z nich zawołał tylko głośno:
-Każąca ręka Ironista cię dopadnie!
Od tej chwili na bazarze pozostał jeden strażnik, by w razie podobnego ekscesu zareagować.
-Każąca ręka Ironista cię dopadnie!
Od tej chwili na bazarze pozostał jeden strażnik, by w razie podobnego ekscesu zareagować.