Latus
Epicka powieść - Printable Version

+- Latus (http://tifts.webd.pl/forum)
+-- Forum: Offtop (/forumdisplay.php?fid=8)
+--- Forum: Hyde Park (/forumdisplay.php?fid=9)
+--- Thread: Epicka powieść (/showthread.php?tid=111)



Epicka powieść - Garet Jax - 11-28-2009 11:27 AM

Tu kontynuujemy powieść rozpoczętą przeze mnie. Ja rozpoczynam jakimś tam wątkiem "Spoza gór i rzek wyszli na brzeg" itd. Reszta ciągnie powieść dalej ograniczając się do 12 zdań i rozwijając od 3. Let's go!

Było ciemno. Wilgoć przesiąkała ubranie i włosy wędrowca. Powoli dochodził do siebie. Jak przez mgłę słyszał głos młodej kobiety: Jansen! Jansen! Zrozumiawszy, że to jego imię wstał chwiejnie. Syknął z bólu, gdy spostrzegł obdartą ze skóry rękę, swoją lewą rękę. Rozejrzał się niespokojnie, jednak gęsty niczym smoła mrok nie dawał żadnych szans oczom. Jansena naszła myśl, że przecież umie czarować. Z tego, co pamiętał nie był ani lotosem ani człowiekiem, prędzej pół tym i pół tym. Wzniósł w górę ręce, a z jego ust wydał się obcy głos nucący zawiłą pieśń w dziwnym języku. Ziemia się zatrzęsła, ale światło się pojawiło. Teraz dokładnie widział swoją celę, a zdążył zrozumieć gdzie jest.


RE: Epicka powieść - Vergil - 11-28-2009 11:59 AM

Rozglądał się mrużąc lekko oczy. Wiadomość którą wysłał mu mózg była następująca - siedział w więzieniu. Chciał coś powiedzieć ale krtań odmówiła mu posłuszeństwa. Gardło miał całe wysuszone, jakby nie pił przez parę dni. Żołądek też się odezwał. Jednak nie to przyciągnęło jego uwagę. Spojrzał znów na rękę. Syknął z bólu gdy szturchnął ją lekko. Starał się przypomnieć, co zaszło i czemu siedzi w celi. Nogi załamały się pod jego ciężarem. Upadł z łostkotem na podłogę, a raczej na zimny, wygładzony kamień. - Ratunku... - Te słowa wyleciały ochryple z jego ust.

// sry za suchar ale nie wiedziałem jak zacząć ;/ //



RE: Epicka powieść - Garet Jax - 11-28-2009 12:06 PM

Zemdlał. Leciał w dół choć nadal leżał na kamiennym klepisku. Kurczowo próbował się złapać korzeni, którymi była obwieszona ściana. Wizja ta całkowicie go pochłonęła. Ale czy to była wizja? Jansen zrozumiał już wszystko, ponieważ wspomnienia do niego wróciły: jest wojownikiem, wyruszył upolować najstraszniejszego potwora: Zmorę. Udało mu się zatrzymać na konarze wystającym ze ściany. Był cały potłuczony, ale sprawny. Potwór zrzucił go w przepaść. Podniósł się ostrożnie. Zostało mu odnalezienie wyjścia z nietypowej sytuacji. Rozejrzał się z rozpaczą po wyrwie, do której spadł i westchnął z ulgą: miał nadal swój wierny miecz.


RE: Epicka powieść - Vergil - 11-28-2009 12:11 PM

Wszystkie wspomnienia powróciły jak za dotknięciem magicznej różdżki. Nadal miał swój miecz, więc mógł się bronić. Nadal jednak miał za zadanie zabić Zmorę. Starał się chwycić korzeni. Po chwili zaczął mozolnie piąć się w górę trzymając się korzeni w ścianie i opierając nogi na tych, które wyglądały na najgrubsze wśród pozostałych. W końcu jego palce złapały się brzegu "wąwozu". Wyciągnął się na górę. Zamarł jednak gdy zobaczył znów swoje zlecenie - Zmorę.


RE: Epicka powieść - Garet Jax - 11-28-2009 12:25 PM

Nic bardziej potwornego (i cuchnącego -zdołał pomyśleć Jansen) nigdy nie stąpało po ziemi. Było ogromne i wciągało wszelkie uczucia i wszelką radość. Wydawało się, że jest utworzone z samego cienia i, że nigdy nie było tknięte promieniem słońca. Kiedy Jansen dokładniej się przypatrzył, wydało mu się, że stwór ma figurę szkieletu. Maszkara odwróciła się w stronę Jansena, a ten czym prędzej zasłonił oczy. Głębokoczarne otwory w głowie Zmory już wcześniej pokazały swoją moc: uwięziły go w umysłowym więzieniu. Jansen nie mógł się bać, był przecież także paladynem. Miał błogosławieństwo wszystkich dobrych bogów, więc nie powinien się wahać. Jednak lepkie macki przerażenia i paniki powoli wpełzały do jego mózgu. Wyrwał miecz z pochwy ciskając go w bok, ostrze na nic się nie zda. Wyczarował świetlistą lancę. Mimo powiększającej się paniki zaszarżował na Zmorę i...


RE: Epicka powieść - Vergil - 11-28-2009 12:38 PM

... nie przeliczył się. Zmora zrobiła dokładnie to, co przedtem. Uniknęła lancy odskakując w bok i chwyciła go za nadgarstek, ściskając mocno, jak imadło u kowala. Jansen wypuścił lancę która rozpadła się w złoty pył, który zniknął zaraz potem. Zmora wykręciła palladynowi rękę próbując zmusić go by spojrzał jej w oczy. Jansen jednak wiedział że magia światła, czyli różnorakiego rodzaju świetliste włócznie i inne rodzaje broni, są w stanie zranić bestię. Trudno było mu się skupić na tym zaklęciu, ale udało mu się. Na jego prawej dłoni, czyli tej trzymanej przez bestię, pojawiła się świetlista rękawica. Zmora puściła momentalnie wojownika, trzymając się za rękę z której zaczął wydobywać się swąd spalenizny. Bestia ryknęła rozzłoszczona. Jeszcze nikt na tym świecie jej tak boleśnie nie zranił. Była wściekła. Rzuciła się na wojownika światła ze swoimi kościanymi pazurami, próbując go przebić i przy okazji zepchnąć znów do wąwozu.


RE: Epicka powieść - Garet Jax - 11-28-2009 10:55 PM

Jansen był za słaby. Musiał jakoś szybko wykończyć agresora, a spostrzegł, że świetlista rękawica powoli nie ubłagalnie zaczynała znikać. Wyciągnął przed siebie obronnym gestem dłoń, nic innego mu nie zostało. Zmora zamarła w bezruchu. Z nagła rzuciła się na ziemię i zaczęła walić kościanymi pięściami w litą skałę. Jansen całkowicie zaskoczony usłyszał coś jeszcze bardziej dziwnego: skała zamiast wydawać typowy dla siebie dźwięk, dźwiękiem przypominała kraty, w które ktoś wali łomem. Zobaczył swoją jedyną szansę. Wyczarował jeszcze raz w ostatku sił rękawice, było to jednak o wiele dla niego za wiele: znowu zemdlał. Znajdował się ponownie w tamtej celi. Przy kratach stał strażnik waląc metalowym łomem w przerdzewiałe kraty.
-W końcu żeś się obudził, mości rzezimieszku -stwierdził milicjant, po czym wybuchnął gromkim śmiechem.



RE: Epicka powieść - Vergil - 11-29-2009 08:36 AM

Jansen rozglądnął się po pomieszczeniu. To była cela. - Rzezimieszku ? - Spytał sam siebie, a raczej wychrypiał. Popatrzył na milicjanta. Powoli zaczynał rozumieć co tu się dzieje. - Cholera... Znów mnie tu wysłała... - Powiedział. Był pewien że to Zmora wysłała go to takiego, a nie innego świata. Jednak, zawsze można było uznać go za idiotę.


RE: Epicka powieść - Garet Jax - 11-29-2009 09:52 AM

Milicjant znowu zaśmiał się ochryple. -Co? -wydusił przez śmiech. -Nie wiesz gdzie jesteś ani co zrobiłeś? Toż to wariat mi się trafił! Nie pamiętasz jak okradłeś samego króla? A potem wysadziłeś zachodnie skrzydło zamku! A do tego jeszcze spałeś z żoną króla! Masz być teraz ścięty albo wrzucony do klatki z dekanami. A ty masz wybór. No więc? -spytał machając kluczami od celi. "Gdyby tylko sięgnąć po nie w tym mroku i powiedzieć, że jeszcze się zastanowię, to udałoby się zbiec!"


RE: Epicka powieść - Vergil - 11-29-2009 09:58 AM

Jansen patrzył przytępawym wzrokiem na milicjanta. Bolała go lekko głowa, ale za żadne skarby świata nie mógł sobie przypomnieć co się stało. Milicjant wszystko mu powiedział. - Ile mam czasu na udzielenie odpowiedzi ? - Spytał "złoczyńca" sprytnie. Chciał się stąd wydostać, a najlepszym wyjściem będzie kradzież kluczy. Do tego jednak musi zostać sam.


RE: Epicka powieść - Garet Jax - 11-29-2009 12:47 PM

-Pewnie bardzo mało. Lada chwila przybędzie tutaj straż by przenieść ciebie na miejsce publicznych egzekucji. -słysząc jęczenie z innych cel odwrócił się krzycząc: -Zamknąć się kundle! I tak jęki nic nie pomogą! -Jansen spostrzegł, że teraz była idealna okazja na podwędzenie kluczy. (Niestety Jansen nie miał żadnego źródła ognia pod ręką i musiał zadowolić się surowymi kluczami ^^)