Kobieta nagle uśmiechnęła się - zważywszy na jej ranę wyglądało to komicznie.
-Leczyć umiem, ale tylko siebie. - powiedziała wesoło przesuwając palcami po ranie, która się zagoiła.
-Co cię sprowadza w te strony? Po co idziesz do Titanium, jeżeli ewidentnie tam nie pasujesz? - spytała. Zaskoczyła cię jej nagła przemiana.
-Chciałem się czegoś dowiedzieć... -przerwałem na chwilę.
-Dostać się do miasta w ważnej sprawie... ale teraz widzę, że chyba mi się to nie uda... A ty kim jesteś?
-Ot, zwykła lotoską hasającą po lesie. - odpowiedziała chichocząc. - Dlaczego ma ci się to nie udać?
-Najpierw mnie jakieś chaszcze poharatały. To żaden problem. Później wpadłem do jakieś dziury w lesie. Spadłem gdzieś z 7 metrów. Następnie szedłem bez odpoczynku przez te cholerne lochy. Przez cały dzień, może więcej szedłem bez odpoczynku. Więc potłuczony, obolały, podrapany i z dziurawą głową mam dojść do Titanium? Ech... Skąd jesteś i czy możesz mi w jakikolwiek sposób pomóc?
-Jestem... skąd jestem, no właśnie. - zachichotała. - Myślę, że mogę ci pomóc dostać się do Titanium. Ale to by było bez sensu, jesteś człowiekiem, czyż nie? Możesz wejść do miasta bez problemu. Więc raczej to ty możesz pomóc dostać się do Titanium mnie. - uśmiechnęła się ciepło. - Należy mi się, za to, co zrobiłeś z moją twarzą.
Uśmiechnąłem się krzywo. Kolejna epicka z cyklu "Ja siekam, a oni się patrzą".
-Dobra, dobra, ale muszę gdzieś odpocząć i wykurować rany. To jak idziem? Panie przodem.
-Gdzie chcesz iść? Jak odpoczywać, to najlepiej tu, przy jaskini, w razie czego posłuży za schronienie. - powiedziała kobieta splatając dłonie za plecami.
-E, lepiej nie... Prowadź lepiej do Titanium, bo ja po tej jaskini jestem skołowany.
Przyjrzałem się jej dokładnie.
Ubrana w zwiewną suknię kobieta o kasztanowych włosach sięgających do ramion, miała głębokie, zielone oczy. Na jej pięknej twarzy zauważyłeś zdziwienie.
-Przed chwilą mówiłeś, że przed dalszą podróżą chcesz wypocząć... teraz przyspieszasz wymarsz do miasta. Zdecyduj się. - powiedziała.
-Odpocznę w mieście... A przy okazji ty prędzej się tam znajdziesz... A w ogóle jak się nazywasz? I idziemy już?
-Randi. No więc chodź. - nie wiedzieć czemu zaśmiała się mówiąc to. Wkrótce miałeś poznać tego powód...
Dalej