Gruzowisko to prawie całe tereny ruin dawnej fortecy. Nie jest to bynajmniej miejsce monotonne - raz stopień zniszczeń jest tak duży, że budynki tworzą nierozpoznawalną kupę kamieni, czasem jednak można znaleźć coś lepiej zachowanego. Nigdy natomiast nie wiadomo czy to schronienie, czy też zostanie się zaatakowanym tuż po przejściu przez próg. Niejednokrotnie także ruiny tworzą swoistą plątaninę korytarzy, nieprzyjemnych i pełnych niebezpieczeństw. W ruiny lepiej nie wybierać się bez broni...
Morled
Przechadzałeś się bezmyślnie po tych niebezpiecznych terenach, jednak nie dojrzałeś z żadnej strony zagrożenia, być może przez wczesną porę dnia. W końcu wróciłeś do zmysłów. Wkroczyłeś właśnie w coś, co kiedyś było prawdopodobnie aleją mieszkalną, po obu stronach odznaczającej się ścieżki widziałeś lepiej lub gorzej zachowane ruiny budynków.
Otrząsając się z tego dziwnego stanu, uświadomiłem sobie ze mam zadanie do wykonania. Zacząłem poszukiwać wazy o której mówił mi ten nieznajomy człek. Więc zaczynamy zabawę, mam nadzieje że znajdę jeszcze coś ciekawego.
Na drodze, którą szedłeś nie znalazłeś ani jednego ciekawego przedmiotu. Ot stare, rozbite, nic nie warte garnki czy inne przedmioty użytku codziennego. Wtem za twoimi plecami usłyszałeś dziwny szmer, który na pewno nie był spowodowany przez przedmiot martwy.
Odwróciłem aby spojrzeć co to mogło być. Wiedziałem że ruiny są niebezpieczne. Dlatego spodziewałem się wszystkiego, no prawie wszystkiego.
Kiedy się odwróciłeś... nie ujrzałeś nic. Wszystko wyglądało tak jak wcześniej.
Zaniepokoiło mnie to ale zacząłem iść dalej z większą czujnością niż przedtem.
Cudnie, sam w ruinach... Spokojnie wszystko będzie dobrze, znajdziesz wazę, wrócisz do Midon gdzie jesteś uważany za okrutnego morderce, a po drodze przenocujesz gdzieś na trakcie gdzie cię mogą zabić.
Przeszedłszy kilka kroków ponownie usłyszałeś ten sam hałas.
Odwróciłem się i z zdenerwowaniem powiedziałem - Wyłaź, pokaż się, przestań się chować jak tchórz!!!
Zza muru wyszła młoda, śliczna dziewczyna. Głowę miała smutno spuszczoną, jej kruczoczarne włosy opadały na jej piersi. Ubrana była w lekką suknię.
-Przepraszam. - bąknęła niepewnie, nie patrząc ci w oczy.
Spojrzałem na nią trochę zmieszany.
- Kim jesteś i czego tu szukasz? - rzekłem bardzo nieśmiale.
-Ja... chyba się zgubiłam... albo szłam na spacer... sama nie wiem. - Odpowiedziała łkając po trosze. Spuściła głowę bawiąc się kamieniami z pomocą nóg. Była zmieszana.
-Nie wiesz powiadasz - rzekłem wstydliwie, zaraz miale się po prostu zapaść pod ziemię. - Wyprowadzę cię z ruin jeśli chcesz, jest tu bardzo niebezpiecznie.
-Chcę... - wyszeptała. - Błagam, uratuj mnie, nie wiem nawet jak się tu znalazłam. - jej głos powoli przechodził w szloch.
- Więc dobrze, trzymaj się blisko mnie - odwróciłem się i spojrzałem z łzą w oku na miejsce w którym o dziwo czujem się jak w domu. Następnie zacząłem iść w stronę wyjścia z tych jak ,że pięknych dla mnie ruin, bacząc na otoczenie i z nadzieją wypatrywać ostatniej szansy na znalezienie tej przeklętej wazy.