Latus

Full Version: Ścieżka przez las Bezimienny
You're currently viewing a stripped down version of our content. View the full version with proper formatting.
Pages: 1 2
Pokonanie tej ścieżki wozem graniczy z cudem. Jest wąska, pełna wielkich korzeni drzew rosnących po obu jej stronach, często pokryta krzewami lub inna roślinnością. Mimo tego podróżnicy rzadko tracą drogę z oczu, prowadzeni pewną magiczną siłą. Jedynie istoty o złych zamiarach są wyprowadzane w pole - jak mówią - przez sam las. Zaklęcie rzucone na ścieżkę i drzewa z łatwością przełamie jednak wprawny mag, umożliwiając wejście do Hausken nawet dużej grupy istot, które bez magii zgubiłyby się w lesie.
Ilsida

Karawana poruszała się tą zdradliwą ścieżką niezwykle wolno, miałeś wręcz wrażenie, że szybciej byś szedł. Wiedziałeś jednak, iż na tym odcinku trasy trzeba niezwykle uważać. Także lotosi z twojego wozu wydawali się spokojni, jednak widziałeś wielu narzekających i przeklinających ludzi. Usłyszałeś głos Tibu:
-Spokojnie, już niedługo wyjdziemy z tego lasu, dalej droga jest bardzo wygodna.
Rozglądając się odetchnąłem z ulgą, że udało mi się wydostać z miasta w taki sposób. Jednak ciągle byłem bardzo ostrożny, gdyż nigdy nie wiadomo co się może zdarzyć. Wpatrując się w gęstwiny myślałem o czasach z dzieciństwa. Czasem potrzebne mi było powspominać pewne rzeczy by lepiej się czuć.
Nagle twoją uwagę przykuł jadący wierzchem na koniu człowiek. Nerwowo rozglądał się dookoła, jego zachowanie wydało ci się podejrzane. Znajduje się na tyle blisko, że usłyszy jeśli coś do niego powiesz. Nie znałeś jego zamiarów, jednak czułeś, że coś knuje.
Widząc nieznajomego chwyciłem po kryjomu laskę by w każdej chwili móc się obronić przed jakimkolwiek niespodziewanym atakiem człowieka. Ciągle patrząc na niego powiedziałem stanowczo:
-Czego się tak rozglądasz? Coś nie tak? - Miałem wrażenie, że ta istota coś ukrywa i że zaraz się o tym dowiem.
Człowiek spojrzał na ciebie przestraszony.
-N-nie, wszystko w w w porządku. - znów zaczął się rozglądać. Przypatrując się stwierdziłeś, że patrzy ze strachem na otaczające was drzewa. Poza tym, trzymał także rękę na rękojeści swego miecza, gotów w każdej chwili go dobyć.
Zauważywszy strach w poczynaniu nieznajomego zapytałem po cichu towarzyszy:
-Czego ten człowiek się boi? -
-Kto wie, może popełnił w życiu jakiś zły czyn i boi się, że magiczny las go ukarze. A może dopiero zamierza popełnić? Ludzie nas nie interesują. - zarozumiale odparł jeden z nich. Człowiek, którego dotyczyła rozmowa oddalił się nieco od waszego wozu.
Po słowach towarzysza przemyślałem całą sytuacje z tym człowiekiem i machnąłem na to ręką. Teraz muszę się martwić o siebie a nie o jakieś typków. Dalej uważnie się rozglądałem po terenie.
Las był ci dobrze znany, toteż w krajobrazach nie dojrzałeś niczego nowego czy niezwykłego. Nagle jednak poczułeś się strasznie głodny, zaburczało ci w brzuchu. Nie tylko tobie - także dwóm twoim towarzyszom, co spowodowało wasz wspólny wybuch śmiechu. Zauważyłeś jednak, że żaden z nich nie wyjął prowiantu.
Śmiejąc się wyjąłem swoje jedzenie po czym zacząłem się zastanawiać czy towarzysze mają jakiś prowiant ze sobą lecz wolałem nie pytać, gdyż nie lubię rozmawiać przy jedzeniu. Spożywając swój pokarm patrzyłem co robią inni.
Kiedy łapczywie pożarłeś pierwszy pasek mięsa dostrzegłeś. że towarzysze rzucają ci ukradkowe, zazdrosne spojrzenia. Teraz byłeś już pewien, iż nie mają własnego prowiantu, jednak żaden z nich się nie odezwał. Twoich uszu dobiegł także odległy głos Tibu:
-Już niedługo wyjedziemy z lasu!


+10PW
Hmm... jednak nie mają nic do jedzenia.. Może poczęstuje ich moim mięskiem, kiedyś może się odwdzięczą... Widząc ich potrzebę wyjąłem trzy paski mięsa i podałem towarzyszom mówiąc radosnym głosem:
-Macie... Mam nadzieje, że głód przejdzie na jakiś czas. Smacznego koledzy. - Po zjedzeniu pierwszego kawałka postanowiłem wypatrywać końcówkę lasu.
Podziękowaniom i pochwałom nie było końca, czułeś się zmieszany. Towarzysze zapewniali, że w niedoli możesz liczyć na ich wsparcie. Niedługo po posiłku opuściliście w końcu las, kończąc tym samym połowę podróży.

Dalej

Ilsida

Po krótkiej rozmowie półgłosem, której nie mogłeś słyszeć mężczyzna i kobieta wyciągnęli sobie prowiant. Zanim jednak zaczęli się posilać właściciel wozu odwrócił się do ciebie i zapytał:
-A ty masz co jeść chłopaku?
-O mnie się martwić nie trzeba.- Powiedziałem krótko i rozglądałem się po okolicy. Myślałem w jakim miejscu i kiedy dokonać chytry plan. Las bezimienny nie byłby złym pomysłem... dużo drzew, na których można powiesić tego łajdaka tylko ta dziewczyna. Ona jednak mi przeszkadza. Może zepsuć mój plan. Ale jej nic nie zrobię mi tylko chodzi o odzyskanie pieniędzy i dotarcie do Midon. Siedziałem rozglądając się czy nikogo nie ma w koło.
Pages: 1 2
Reference URL's