Latus

Full Version: Bazar
You're currently viewing a stripped down version of our content. View the full version with proper formatting.
Jest to przestronny plac pełen stoisk, gdzie najpopularniejszy jest proch i wszystko co z nim związane. Pomimo niezwykle małej ilości mieszkańców, bazar jest zawsze zatłoczony. Nic dziwnego, amatorzy nowej broni przybywają tutaj z całej krainy. Powietrze jest tutaj raczej suche, mimo jeziora otaczającego miasto; wszędzie unoszą się drobiny czarnego proszku. Wybuch tutaj mógłby zniszczyć całe miasto, dlatego bazar jest stale patrolowany przez kilku magów, zdolnych powstrzymać każdego szaleńca tudzież wypadek. Z tego powodu, gdy kupujesz tu broń, nie możesz jej sprawdzić...

Dookoła bazaru znajdują się niewielkie i proste mieszkania tych nielicznych ludzi, którzy zdecydowali się zostać w Polverness na stałe.
Vlaed

Kobieta trzymała się bardzo blisko ciebie, aby nie musieć przekrzykiwać hałasu, na tyle blisko, że nie uniknąłbyś ataku z jej strony. Kierowała się ku bramie.
-Powiem teraz krótko, a sprawę wyjaśnię dokładnie kiedy znajdziemy się już sami poza miastem. Mogę cię odprowadzić zarówno do Titanium jak i do Midon, wolałabym jednak, żebyś zrobił coś dla mnie w tym pierwszym mieście. Zadanie jest trudne, ale po tym małym teście w gospodzie myślę, że dasz radę. - mówiła podekscytowana, jednak w miarę spokojna - Aby cię zachęcić, proponuję sumę pięciu tysięcy złotych monet... Powinno wystarczyć na ułożenie sobie nowego życia, nie sądzisz? - uśmiechnęła się. Byliście już nieopodal bramy.
Słuchałem uważnie co owa dama ma mi do zaoferowania. Kiedy skończyła odpowiedziałem.
- Mniemam, że znajomość mojego imienia zawdzięczasz dobremu słuchowi, jednak ja nie miałem okazji podsłuchać twojego.
-Dealv. Zbliżamy się do bramy, proszę więc zdecyduj czy chcesz mi pomóc. Znam się nieco na magii lokalizacyjnej, więc jeżeli obawiasz się, że cię oszukam nie martw się, dzięki zaklęciu na pewno mnie znajdziesz. Ty mnie też nie będziesz mógł oszukać, gdyż łatwo udowodnisz mi wykonanie zadania. - Przybliżyła się do twojego ucha, aby nikt inny nie słyszał:
- Chodzi o zabójstwo.
- Ładne. Jestem zainteresowany, jednak musisz mi jeszcze dużo wyjaśnić. -Odparłem spokojnie, bez większęgo zapału, jednak w myślach już układały mi się losowe sposoby usuwania przeszkód, a Dealv coraz bardziej mnie intrygowała.
-Porozmawiamy w drodze do Titanium. - odparła zadowolona i wyprowadziła cię z miasta. Bramę pokonaliście bez żadnych przeszkód. Okazało się, że w stajni nieopodal Polverness Dealv trzyma dwa konie, a także prowiant na podróż. Osiodławszy rumaki ruszyliście kłusem na szlak prowadzący do Titanium.

Dalej

Roro

Na bazarze panował tłok i hałas, wszędzie unosił się drapiący gardło pył. Stoiska tworzyły swoisty labirynt, który należało pokonać w drodze między bramą a oberżą.
Zacny zaczął rozglądać się w poszukiwaniu kogoś, kto mógłby mu zlecić jakieś zadanie do wykonania.
Długo nie widziałeś nic interesującego, chyba że zachciałoby ci się zostać jakimś tragarzem. W końcu jednak ujrzałeś mężczyznę, który po przejściu przez bramę padł na twarz. Zauważyłeś, że spod jego ciała wypływa krew.
Od razu pobiegł w stronę mężczyzny. Gdy dobiegł mężczyzna jeszcze żył. Roro przewrócił go na plecy.
//Na przyszłość nie decyduj sobie o tym kto żyje, a kto umiera. Na Twoje szczęście ten facet akurat miał przeżyć i tak ;p//

Mężczyzna był zlany potem, na jego koszuli, pod którą najwyraźniej ukrywał ranę ujrzałeś plamę krwi. Nieznajomy dyszał ciężko i patrzył na ciebie z nadzieją. Nie mógł wydusić słowa.
Reference URL's